Czym jest Polska?

Przeżywamy jako Polacy pierwszej połowy XXl-wieku bardzo trudne chwile. Państwo polskie istnieje tylko teoretycznie. Zagrożona jest sama tożsamość narodowa Polaków. Najgorszą rzeczą jest tragiczny stan myślenia politycznego Polaków.

Oczywiste sprawy przestały być oczywiste. Nastąpił kryzys i rozkład wszelkich autorytetów. Dyskutowane są sprawy kiedyś oczywiste. Trzeba wyjaśniać i definiować na nowo nawet najbardziej podstawowe pojęcia, tłumaczyć najbardziej podstawowe zagadnienia.

Polska przeżywa kryzys tożsamości. Przestało być oczywiste samo pojęcie Polska.

Czym jest Polska?

Aby się nad tym zastanowić zacznijmy od naszej Historii.

 

Kiedy właściwie powstała Polska?

Czy słusznie za początek Polski uważamy Jej Chrzest w roku 966?

A może Polska istniała już wcześniej, jako ta tak bardzo propagowana, pogańska Wielka Lechia, o której coraz więcej się mówi, Wielka Lechia, mająca swoich potężnych królów, którzy spoczywają gdzieś tam, we wspaniałych, a ukrywanych przed nami grobowcach, gdzieś na górze Ślęży, Łysicy czy na Świętym Krzyżu?

Czy spektakularne zwycięstwa Prasłowian nad zbrodniczym Rzymem przypisali sobie zakłamani Niemcy, którzy jednocześnie zrobili wszystko, abyśmy nie byli świadomi tej naszej wielkiej, wspaniałej przeszłości, tego, że to i my byliśmy kiedyś mocarstwem, że jesteśmy potomkami tych wojowniczych, bohaterskich Lachów, czy potężnych Lechitów?

 

Czy rzeczywiście istniała ta wielka Lechia?

Prawdopodobnie jakaś Lechia kiedyś istniała. Nieprzypadkowo przecież Lachami nas nazywają.

Jeśli Lechia była i była potężna, to co mogło stanowić o jej potędze?

Siła każdego kraju wynika z jego zasobów i siła Wielkiej Lechii też wynikała z jej zasobów gospodarczych.

 

Źródłem bogactwa jest handel. Wielka Lechia miała bardzo pożądany i cenny kiedyś ( i zawsze) towar, którego eksport na rynki starożytnej Grecji, Rzymu i rynki arabskich kalifatów dostarczał jej władcom wielkich dochodów. Tym towarem byli niewolnicy.

Słowianie czyli Ludzie Słowa albo jak kto woli Ludzie Sławy byli i do dzisiaj są najlepszymi w świecie niewolnikami. Za nich płacono najwyższe ceny. Na nich to popyt był największy. Ciężką pracę na roli i w kopalniach mieli jakby we krwi. Pracowici ale jednocześnie pokorni. Raczej się nie buntowali. Nie potrafili się zorganizować, bo nie przywykli mieć własnych liderów. U siebie niewolnictwa nie praktykowali. Mają Słowianie do dzisiaj problem z samorganizacją. Kiedyś Polacy nie bardzo chcieli króla Polaka. Polak i dzisiaj mentalnie bardziej akceptuje obcego niż rodaka, cudzoziemca niż polskiego szefa.

Nie chcieli Prasłowianie uznawać własnej władzy nad sobą. Trudno było o zjednoczenie plemion. Demograficznie było Słowian dużo. Byli fizycznie silni, bo byli zdrowi i dobrze odżywieni. Liczne uprawiane rolniczo polany, lasy i wody, obfitujące w żywność skutkowały dobrą demografią i powodowały, że eksportowa podaż Lechistanu nadążała za popytem światowych rynków na żywy towar.

Kraj Polan i Wiślan, Ślężan, Mazowszan, Lędzian, Lutyków i Wenetów dostarczały wielkie rzesze zdrowych, mocnych, posłusznych parobków i zdrowe, silne, często  jeszcze bardzo urodziwe i robotne niewolnice, przyszłe lokatorki haremów, a czasem i przyszłe królowe.

Niewolniczy biznes kwitł.

Trwający stulecia eksport słowiańskich niewolników spowodował, że w Bagdadzie było podobno aż milion ludzi mówiących po słowiańsku. Sam kalif miał mówić w języku naszych przodków. Wszędzie było ich dużo, że słowo «Słowianin» stało się etymologiczną podstawą słowa «niewolnik» we wszystkich prawie językach, tak jak dzisiaj słowo Polak znaczy w Norwegii tyle co tani, łatwy do wyzyskania, pracowity a jednocześnie jakoś niezdolny do walki o swoje prawa robotnik.

Handlem niewolnikami w Europie zajmowała się głównie koczownicza nacja chazarska.

Niektórzy żydowscy historycy twierdzą nawet, że na dzisiejszych ziemiach polskich okresowo nawet panowali władcy chazarscy. Żydowscy historycy twierdzą, że o naszej historii wiemy tylko tyle, ile to oni nam przekazali.

Faktem jest, że naet o Mieszku wiemy praktycznie tylko to, co pozostawił nam Ibrahim ibn Jakub (ur. ok. 912, zm. po 966) – Żyd sefardyjski (hiszpański), poseł kalifa Kordoby, kronikarz, podróżnik i kupiec, handlarz niewolników.

Badania dziejów Lechii pozostawiam historykom. Czy będziemy z Wielkiej Lechii dumni czy też będziemy się jej wstydzić, pozostawiam to już indywidualnej ocenie czytelnika.

Nie jestem zawodowym historykiem i zdaję sobie sprawę, że poruszane przeze mnie zagadnienia powinni gruntownie zbadać historycy. Nie upieram się, że muszę mieć rację. Z całą kategorycznością twierdzę natomiast, że Polska zaczęła się dopiero wraz z Jej Chrztem w roku 966. To Chrzest stworzył Polskę. Prasłowianie owszem byli naszymi przodkami. Byli Polanami, Wiślanami, Ślężanami, ale oni nie byli Polakami. Istotą Polskości jest chrześcijaństwo, które zjednoczyło słowiańskie plemiona między Odrą i Bugiem. Fundamentem Polskości jest i był katolicyzm. Innej Polski nie ma, nie było i nie będzie!

„Tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem, Polska jest Polską, a Polak Polakiem”.

Przyjęcie chrześcijaństwa przez plemiona słowiańskie zepsuło chazarom interes, ten aż tak bardzo opłacalny interes.

Oczywiście niewolnictwo w gospodarce Polski, poprzez większe niż gdzie indziej upośledzenie i swoistą niewolę chłopów trwało dalej, przez całe nasze dzieje jeszcze. Mniej lub bardziej zakamuflowane niewolnictwo jest wciąż podstawowym elementem rozwoju wielu najbogatszych krajów świata. I niestety to Polacy wciąż pełnią rolę niewolników, a i handlarze niewolników też są jakby wciąż ci sami. Chrześcijaństwo jednak zredukowało i ograniczyło skalę niewolnictwa i zawsze przyczyniało się do poprawy losu chłopa, losu chrześcijańskiego niewolnika często w niewoli u niechrześcijan.

Polska to przede wszystkim wartości duchowe, to ucieczka od niewoli do Wolności.

Aby zostać Polakiem nie było trzeba kiedyś, i nie trzeba dzisiaj posiadać kodu genetycznego R1a1. Polskości obcy był i będzie wszelki rasizm. Polskość nie opiera się na dziedzictwie krwi, tylko na dziedzictwie ducha. Z tego chrześcijańskiego Ducha narodziła się w 966 roku Polska, jako ta młodsza Córa Kościoła Katolickiego. Wyłonił się stopniowo Naród Polski, jako młodszy, ale może najbardziej wierny i oddany Kościołowi naród Europy, ukształtowany jakoś na wzór biblijnego narodu Izraela.

Chrześcijaństwo w Polsce napotkało na wyjątkowo podatny grunt.

Nie wiemy, na ile Mieszko był świadomym religijnie chrześcijaninem, a na ile jego decyzja była polityczna? Była polityczna na pewno, ale czy tylko? Chrześcijaństwo pozwoliło Polsce oprzeć się niemieckiemu podbojowi, co nie udało się plemionom połabskim, które trwały przy pogaństwie i przez to zostały przez Niemców unicestwione.

Chrześcijaństwo zjednoczyło w jedną religią połączone przez Mieszka i utrwalone w jedności przez Bolesława polańskie i wiślickie plemiona. Dało nowemu państwu organizację. Dało opartą na łacińskim piśmie kulturę. Dało nowe narzędzia i metody zarządzania państwem, nowe budowle, architekturę, sposoby gospodarowania, nowe zwyczaje, tradycje i kulturę.

Państwo Mieszka i Bolesława stało się częścią europejskiego Pax Christiana. Stało się Polską.

To nie Polska przyjęła chrześcijaństwo.

Chrześcijaństwo przyjął książe Polan Mieszko ze swoimi poddanymi.

To dopiero chrześcijaństwo stworzyło Polskę.

Chrześcijaństwo napotkało na ziemiach polskich na wyjątkowo podatny grunt.

Słowiański bóg Światowid miał cztery twarze, więc może dlatego i dogmat o Świętej Trójcy był łatwiej zrozumiały. Pogański bóg żywiciel, bóg pól, Pan, ustąpił miejsca nowemu, prawdziwemu Panu Bogu, Jezusowi Chrystusowi.

Zamieszkującym ziemie nad Odrą, Wisłą i Bugiem Słowianom obcy był wszelki rasizm. Przybyszów przyjmowano gościnnie. Chleba nie brakowało. Kolejne ręce do pracy oznaczały, że będzie go jeszcze więcej.

Cesarz bizantyński Maurycjusz pisze w dziele „Strategikon” (600), że  pomiędzy sobą Słowianie nie praktykowali niewolnictwa. Obcych brali do: niewolili jako jeńców wojennych. Po pewnym czasie jednak byli oni przyjmowani do wspólnoty i traktowani jako swoi, na równi z innymi.

Słowianie, którzy sprzedawani byli w niewolę, niektórzy wyrywali się z tej niewoli.

Wracając w rodzinne strony przynosili ze sobą etos, doświadczenie, wspólnotę ciężkiego losu niewolnika. Los niewolnika był ciężki niezależnie od koloru skóry czy koloru włosów.

Dlatego prawdziwy rasizm jest Słowianom z natury obcy.

Obok czarnych niewolników w Ameryce byli i biali, o czym się nie mówi. A niektórzy twierdzą, że są tacy do dzisiaj.

Pracujący w Londynie na zmywaku Polak i dzisiaj los ma podobny do swojego kolegi z Afryki. Biały, polski niewolnik w Ameryce nie miał i nie ma aż tak bardzo innego losu od niewolnika czarnego.

Powstająca chrześcijańska Polska pomogła jeśli nie zakończyć to ograniczyć proceder niewolenia Słowian.

Chrześcijaństwo, religia Boga-człowieka szerzyła się w starożytnim Rzymie głównie wśród niewolników. Nawróceni na chrześcijaństwo rzymscy właściciele niewolników uwalniali ich z niewoli i pozwalali im wracać do swoich krajów. Niektórzy wracali. To właśnie ewangieliczne Słowo, dobra Nowina, że każdy człowiek jest dzieckiem Boga, szerzyła się tą drogą wśród Słowian, ludzi Słowa.

Rozumienie chrześcijaństwa jako doktryny społecznej jest dzisiaj bardzo słabe.

Kościół instytucjonalny, tak boleśnie doświadczony politycznym prześladowaniem Rewolucji Antyfrancuskiej i Rewolucji Chazarsko-Bolszewickiej, zinfiltrowany przez V kolumnę masonerii, poddany kontroli, nowoczesnej tyranii, dyktaturze, liberalno-lewackiej władzy politycznej poprawności, boi się dzisiaj już nawet wspominać Katolickiej Nauki Społecznej. Kościół boi się i ogranicza swoje Nauczanie do programu minimum.

Nieznajomości chrześcijańskiej Nauki towarzyszy Jej straszliwe zafałszowywanie.

Kościół Katolicki tradycyjnie naucza i nauczał zawsze, że Jezus Chrystus przez swoją śmierć na krzyżu uwolnił nas z niewoli grzechu i daje nadzieję, Dobrą Nowinę życia wiecznego po śmierci.

Ale Jezus Chrystus uwolnił nas nie tylko z niewoli grzechu, ale i z tej doczesnej niewoli.

Jak Mojżesz wyprowadził żydów z doczesnej egipskiej niewoli, tak Jezus uwolnił świat od niewolnictwa. Religia Mojżeszowa dotyczyła bardziej życia doczesnego niż wiecznego. Mojżesz dał Żydom objawione Prawo.

Zagadnienie zniesienia niewolnictwa jest podstawowe w religii żydowskiej. W każdy rok szabatowy należało uwalniać swoich ziomków z niewoli i darowywać im długi.

Jezus przyszedł na świat, aby to Prawo wypełnić, aby wszystkich ludzi zbawić. Wszystkich ludzi wyzwolić. Jezus wyzwala również z niewolnictwa.

„Nie masz Żyda ani Greka, nie masz niewolnika ani wolnego, nie masz mężczyzny ani kobiety; albowiem wy wszyscy jedno jesteście w Jezusie Chrystusie” (Gal 3,28)

Gdy chrześcijaństwo osłabło w okresie Renesansu niewolnictwo wróciło.

Słabnące chrześcijaństwo oznacza zawsze powrót niewolnictwa.

Odrodzenie chrześcijaństwa powoduje zniesienie niewolnictwa.

Również dzisiaj, gdy w afrykańskiej dżungli misjonarz dokona nawrócenia wioski, wówczas pierwszym jego społecznym nakazem jest zniesienie poligamii i niewolnictwa.

Przedchrześcijański świat pogański to świat niewolnictwa, świat pogardy człowieka, który w tamtym świecie był tylko rzeczą. A każda rzecz ma swojego właściciela, który może z nią robić to, co zechce. Niewolnika jego właściciel mógł w każdej chwili zabić, tak jak każdy dzisiaj może wyrzucić do odpowiedniego kontenera czy pojemnika na śmieci swój nawet dobry i drogi telewizor.

Właściciel miał prawo niszczyć swoją własność.

Człowiek w Starożytności nie miał żadnych praw. Był rzeczą. Był własnością swojego pana.

W starożytnym Rzymie prawa mieli tylko obywatele. Ale i prawa obywateli były ograniczone. Rodzic mógł bezkarnie zabić swoje dziecko. Można było starców, jak śmieci wyrzucać do Tybru.

To Chrystus a nie Rewolucja zwana błędnie Francuską dał światu Prawa Człowieka.

Prawda, że każdy człowiek jest dzieckiem Boga, że wszyscy ludzie są braćmi, że nawet wrogów naszych mamy miłować była rewolucyjna i gruntownie, całkowicie zmieniła świat.

Ta Prawda dotarła na ziemie dzisiejszej Polski i też zmieniła wszystko.

W pogaństwie człowiek jest rzeczą.

W chrześcijaństwie człowiek jest dzieckiem i bratem Boga.

Człowiek, który jest dzieckiem Boga nie jest rzeczą. Posiada swoją godność, majestat syna Bożego. Nie jest niczyją własnością. Nie jest rzeczą. Jest sobie panem, panem rzeczy, panem Ziemi. Jest wolny. Ma być wolny! Kolana na zginać tylko przed Bogiem i tym, co reprezentuje majestat Boga.

Bóg rządzi światem poprzez swoje Prawa.

Władca nie jest bogiem. Władca jest tylko reprezentantem Boga i też podlega Prawu.

Wobec Boga jesteśmy równi. Władca jest tylko pierwszym spośród równych. Bóg dał nam Wolność i chce, abyśmy Go miłowali za to, co nam uczynił, za Jego Miłość.

Bóg dał nam wolną Wolę i chce, abyśmy wszystko, co czynimy, czynili naszą wolną Wolą, czyli naszym wyborem. Bóg pozwala, aby powiedzieć Mu „nie”. Szczęście, które daje nam Bóg możemy odrzucić. Odrzucając Boga przestajemy być wolni. Nie jest możliwe, aby wolny człowiek świadomie odrzucił Boga, odrzucił swoje szczęście. Robi to tylko człowiek pozbawiony świadomości, wewnętrznie zniewolony. Odrzucając Boga stajemy się niewolnikami szatana. Nie tracimy jednak całkiem swojej godności. Nie przestajemy być dziećmi Boga. Bóg czeka na nasz powrót jako miłosierny Ojciec na syna marnotrawnego.

Bóg daje człowiekowi Wolność i Równość w Prawach. Daje Godność. Chrześcijaństwo nie tylko, że usuwa niewolnictwo, ale i wprowadza całkowicie nowe rozumienie Własności, Pracy i Rodziny.

Człowiek ma Prawo do Własności. Bez Własności nie ma prawdziwej Wolności. Źródłem Własności jest Praca. Praca nie jest przekleństwem, ale szlachetnym obowiązkiem człowieka. Szczególnie cenna jest Praca Rolnika. Jezus sam wybrał dla siebie zawód robotnika rolnego. Posługuje się w swoim nauczaniu językiem, terminologią rolników. Równość ludzi obejmuje kobiety i dzieci. Jezus poprzez ustanowienie nierozerwalnej, monogamicznej Rodziny wyzwala kobietę i daje podstawy zupełnie nowej Cywilizacji, opartej o Przykazanie Miłości.

Człowiek żyje w Rodzinie. Rodziną Rodzin jest Naród. Naród to wspólnota Tradycji i Wartości. Religia tworzy Społeczeństwo. Społeczeństwo organizuje się w Naród, który organizuje swoje Państwo.

Kościół szerząc Naukę Chrystusa naucza ludy zamieszkujące Europę.

Tworzące prymitywne organizacje państwowe struktury dzikich barbarzyńskich wojowników przyjmują nauki od zamieszkujących gdzieś wysoko w górach lub na trudno dostępnych wyspach chrześcijańskich mnichów św. Benedykta. Barbarzyńscy wojownicy stają się rycerzami. Ich władca zostaje chrześcijańskim królem, pierwszym z rycerzy. To rycerze okrzykują jednego z siebie królem. Biskup potwierdza ich wybór. Namaszcza pomazańca, jest jego doradcą i nauczycielem. Król staje się pośrednikiem Władzy Boga. Król nie jest bogiem. Jak każdy człowiek ma nad sobą Boże Prawo, któremu podlega.

Rycerze to ci, którzy czynnie przeciwstawiają się złu. Stają w obronie słabych; kobiet, starców i dzieci. Każdy, kto się kwalifikuje ma prawo i obowiązek obrony, ale stopniowo następuje specjalizacja.

Ludzie żyją z pracy na roli. Jedni zostają bardziej rolnikami inni bardziej rycerzami. Sprawiedliwy system i ciężka praca dają dobrobyt. Powstają miasta. Rozkwitają rzemiosła i handel. Pojawia się szkolnictwo i literatura. Miasta mają samorząd. Budowane są wspaniałe katedry i powstają Uniwersytety. Rodzi się Europa.

Chrześcijaństwo bazując na greckim i rzymskim podkładzie szerzyło się w Europie i tworzyło Europę jako nową Cywilizację. Nie obeszło się jednak bez błędów.

Karol Wielki przejęty ideą szerzenia chrześcijaństwa poszedł na skróty. Nawracanie Sasów na chrześcijaństwo siłą spowodowało, że chrześcijaństwo zostało wypaczone. Zostało źle zrozumiane. Sasi, późniejsi Niemcy zamiast chrześcijaństwa jako Dobrej Nowiny otrzymali chrześcijaństwo, jako brutalną siłę, która niszczy przeciwności i zwycięża. Nawrócenie Sasów siłą stało się grzechem pierworodnym Europy, który zaważył na całej naszej Historii.

Niemcy źle zrozumieli chrześcijaństwo. Wypaczone przekazywali je dalej jako nawracanie mieczem i pretekst do podboju.

Takiego błędu nie popełnili Mieszko i jego syn Bolesław.

Mieszko przyjął Chrzest z własnej woli.

Bolesław nie ścinał ludzi odmawiających chrztu, ale ścinał pogańskie, „święte” dęby.

Największym jednak darem dla Polski był obrońca kobiet i wróg handlarzy niewolników, święty Wojciech, któremu objawił się Chrystus ze słowami: „Oto jestem znowu sprzedawany, a ty śpisz?”.  Drzwi Katedry Gnieźnieńskie pokazują dwie sceny do  handlu niewolnikami. Jedna dane Wojciechowi objawienie Chrystusa z przesłaniem antyniewolniczym, druga jest upomieniem polskiego księcia, by przeciwstawił się niewolnictwu.

Przeciwstawienie się niewolnictwu było przesłaniem tworzącego się państwa polskiego. To Przesłanie obowiązuje nas do dziś.

Wojciech przykładem swojego życia i śmierci pokazał jednocześnie, jak przekonywać ludzi do Chrystusa, jak ich nawracać.

Chrześcijaństwo jako religia ma sens tylko wtedy, gdy przyjęte jest dobrowolnie.

Trzeba nawracać słowem i przykładem a nie przemocą.

Chrześcijanie używają siły do obrony przed agresją. Agresja jest złem.

Nie tylko św. Wojciech był darem Boga dla Polski.

Świętych mieliśmy więcej. Byli potem: Stanisław Biskup, Jacek, Jadwiga Śląska i Jadwiga Królowa, Stanisław Kostka, Andrzej Bobola, Stanisław Papczyński.

Polska otrzymała obfitość świętych. Nie wszyscy zostali kanonizowani.

Na kanonizację czekają Paweł Włodkowic, Piotr Skarga, Stefan Łuskina.

Paweł Włodkowic był tym, który dał zwycięstwo polskiemu rozumieniu chrześcijaństwa. Pokonał na Soborze w Konstancji Krzyżaków, kontynuujących niemieckie nawracanie mieczem.

Chrześcijaństwo w Polsce napotkało żyzną glebę i wydało wspaniały plon.

O ile dla niemieckich Sasów chrześcijaństwo stało się ideologią imperialną, pretekstem do podboju dla Polaków chrześcijaństwo oznaczało religię wyzwolenia i obrony Wolności. Kościół zjednoczył słowiańskie plemiona. Zjednoczył Polskę.

Dokonał tego najpierw w okresie chrystianizacji, gdy wprowadził na naszych Ziemiach nową cywilizację, gdy prawo rodowe zastąpiono prawem rzymskim, gdy wprowadzono administrację kościelną, a cystersi nauczyli nowych metod uprawy roli.

Potem dzięki jednolitej administracji kościelnej i stolicy arcybiskupiej w Gnieźnie Polska nie rozpadła się ostatecznie, ale zjednoczyła się ponownie w Królestwo Władysława Łokietka. Wolnościowe oblicze polskiego chrześcijaństwa uwidoczniło się przy ślubie Kazimierza Wielkiego z Aldoną Giedyminówną. Aldona przybyła w orszaku polsko-litewskim do królestwa wiodąc ze sobą niecodzienny posag; kilkanaście tysięcy niewolników – Polaków, którym Giedymin, władca Litwy, państwa o ustroju niewolniczym, zwrócił wolność z okazji ślubu córki. Oczywiście handlem niewolnikami na Litwie zajmowali się wyznający talmudyczny judaizm Chazarzy, a niewolnikami byli Słowianie.

Ślub Jadwigi z Jagiełłą nie tylko umożliwił pokonanie krzyżaków, fałszywych wyznawców Chrystusa, ale i zaskutkował przynajmniej formalnym zniesieniem niewolnictwa na Litwie i pewnym formalnym ograniczeniem w handlu niewolnikami i w ich eksploatacji przez Chazarów.

Polska, w której chrześcijaństwo przyjęło się tak głęboko, niewolnictwo zniesione, stała się krajem, gdzie ludzie chcieli się osiedlać i chcieli żyć. Polska przyciągała swoją Wolnością, poszanowaniem Praw, z których Prawo Wolności Religijnej było najważniejsze.

Polska poprzez swój Chrzest, Chrzest Litwy i Unię z Litwą doszła do potęgi.

Budując swoją siłę Polska nie obeszła się jednak bez błędów.

Największym błędem było oczywiście sprowadzenie krzyżaków.

Nie było błędem wpuszczenie na tereny polskie ludności chazarskiej, uciekającej spod niewoli tatarskiej, wymagało tego chrześcijańskie miłosierdzie. Było błędem obdarzanie niechrześcijan większymi przywilejami niż miała własna ludność chrześcijańska.

Chazarzy przybyli do Polski już okresie najazdów tatarskich. Państwo chazarskie zostało pokonane przez skandynawskich Rusów a rozbite ostatecznie przez Tatarów.

Chazarzy lud turecki, który przyjął religię Talmudu, uciekając przed Tatarami zasiedlili polskie miasta, które wtedy były etnicznie niemieckie. Przyjęli chazarscy wyznawcy Talmudu język niemiecki, który stał się ich żydowskim żargonem.

Jeszcze większą rolę niż w Polsce element chazarski odgrywał na Litwie, gdzie przed Chrztem Litwy kwitło niewolnictwo, a wśród niewolników większość stanowili Słowianie i Polacy.

Litwa będąc przed swoim chrztem państwem niewolniczym, była w swej istocie państwem chazarskim. Chazarzy pozostając nawet w religii żydowskiej sprawowali na Litwie najwyższe urzędy w państwie. Czasami chazarscy dostojnicy przyjmowali formalnie dla  pozorów chrześcijaństwo, a czasami jak w przypadku Meira Ezofowicza nie było to nawet potrzebne.

Chazarscy żydzi stopniowo całkowicie przejęli polski handel i obrót pieniądzem.

Chazarsko-żydowski duch gospodarczy oddziałał na egoizm ekonomiczny polskiej szlachty, która sprawy gospodarcze powierzyła żydowskim zarządcom.

Chciwość szlachty w szybkim bogaceniu się na eksporcie zboża spowodowała, że szlachta wprowadziła system folwarczno-pańszczyźniany, odebrała chłopom ziemię i odebrała polskim mieszczanom prawo handlu zagranicznego, oddając go w ręce chazarskich, żydowskich kupców. Jednocześnie w żydowskie ręce oddano zarząd majątków ziemskich, szczególnie na Ukrainie.

Rzeczpospolita była formalnie państwem polskiej szlachty, ale realnie poprzez uzyskiwanie przewagi przez wschodnią magnaterię stawała się państwem chazarsko-żydowskim.

Chazarscy żydzi posiadali w Rzeczypospolitej państwo w państwie.

Byli zwolnieni z obowiązku obrony. Nie płacili praktycznie podatków. Posiadali monopol bankowy pieniądza i monopol handlu zagranicznego. Stopniowo w ich ręce przechodził cały handel. Zarządzali wielkimi majątkami magnaterii i pełnili na Litwie nawet najwyższe funkcje państwowe.

Życie polityczne Polski szlacheckiej w uproszczeniu wyglądało tak jak to opisuje Jan Chryzostom Pasek w swoich Pamiętnikach;

„ Jak gardłuje za żydami, znaczy się, że dostał. Jak gardłuje przeciwko, znaczy się, że się domaga” (cytuję z pamięci).

Oddanie życia gospodarczego w Polsce w ręce elementu obcego, reprezentującego inną religię i inną cywilizację, musiało doprowadzić do upadku Rzeczypospolitej.

Pierwsze osłabienie Polski przyszło poprzez Reformację.

Reformacja została pokonana, ale zanim to się stało protestanci reformaci ograbili w swoich terenach Kościół Katolicki, sprowadzili na Polskę szwedzki Potop, po którym Rzeczpospolita już się nie podniosła.

Wcześniej chazarska konspiracja ściągnęła nam inwazję turecką i sprowokowała Powstanie Kozaków.

Kościół Katolicki poprzez opowiedzenie się Rusinów na Litwie za rzymskim katolicyzmem i poprzez katolickie Powstanie ludowe przeciwko Szwedom jeszcze raz uratował Polskę, ale po Potopie Polska zaczęła nieubłaganie chylić się już ku upadkowi.

Oddanie Polski w ręce prusko-saskich konspiracji a potem wejście polskiej elity w jawne struktury masońskie spowodowały ostateczny upadek Rzeczypospolitej.

W okresie niewoli katolicyzm ostatecznie stał się ideą Narodu Polskiego.

Opór przeciwko protestanckim Prusom, protestancko-prawosławnej Rosji i pozornie katolickiej Austrii spowodował jeszcze głębszy związek polskości z katolicyzmem..

Kształtowanie się Katolickiego Narodu Polskiego rozpoczęły Śluby Lwowskie Jana Kazimierza. Wyrazem tych idei była Konfederacja Barska.

Idee Katolickiego Narodu Polskiego znalazły swój wyraz w wielkiej Poezji polskich romantyków; Adama Mickiewicza, Juliusza Słowackiego, Żygmunta Krasińskiego, Cypriana Kamila Norwida i potem jeszcze Stanisława Wyspiańskiego.

W prozie wyraził te idee Henryk Sienkiewicz a w malarstwie Jan Matejko.

Politycznie idee nowoczesnego Narodu Polskiego sformułował Roman Dmowski, a teologicznie Prymas Stefan Kardynał Wyszyński.