W ramach pomocy dla przedsiębiorców PiS zmienił wczoraj kodeks wyborczy. Tradycyjnie już pod osłoną nocy. Do tego całkowicie niezgodnie z prawem, bo bez zachowania półrocznej karencji i z naruszeniem regulaminu sejmu.

Istotą przegłosowanych poprawek jest umożliwienie głosowania korespondencyjnego osobom na kwarantannie i powyżej sześćdziesiątego roku życia. Możliwość oddania głosu nowym sposobem obejmie ponad 21% obywateli Polski czyli 35% wyborców ogółem. Nie są to zatem wbrew deklaracjom polityków PiS korekty kosmetyczne, lecz fundamentalna zmiana systemu głosowania. Stoi to w oczywistej sprzeczności z orzeczeniami Trybunału Konstytucyjnego dotyczącymi zachowania półrocznego vacatio legis przy zmianach w prawie wyborczym.

Jak widzimy PiS nie cofnie się przed niczym by skutecznie doprowadzić do reelekcji Andrzeja Dudy.

Świadczy o tym także „niespodziewany” sukces Marka Jakubiaka, który bez funduszy i struktur zebrał wymaganą ilość podpisów pod własną kandydaturą… Zresztą sama „tarcza antykryzysowa” zawiera wiele innych „kwiatków”, które z walką z kryzysem nie maja wspólnego dokładnie nic. Skrajnym przykładem jest tutaj nadanie prokuraturze uprawnień do ograniczania wolności obywateli bez decyzji sądu.

Dzięki temu już za kilkanaście dni Zbigniew Ziobro będzie mógł nałożyć na każdego z nas areszt domowy według własnego widzimisię.

Ale to nie wszystko. Inny zapis wstrzymuje na okres epidemii bieg przedawnienia w sprawach skarbowych. Jako, że stan epidemii może trwać ciągle, de facto likwiduje to instytucje przedawnienia.

Ile innych zapisów tego rodzaju znajduje się w „tarczy antykryzysowej”? – trudno ocenić.

Przede wszystkim dlatego, że ten obszerny projekt procedowany był w obłędnym tempie, praktycznie uniemożliwiającym zapoznanie się z treścią samym głosującym. Jednak już teraz możemy ocenić, że serwowane nam lekarstwo jet dużo groźniejsze od samej choroby. Tym bardziej, że kiedy epidemia i wywołany nią kryzys przeminie, nowe, złe prawo pozostanie.

Przemysław Piasta