Czy położenie Polski jest przekleństwem czy błogosławieństwem? Czy geografia ma znaczenie i jak wpływa na nasze życie? Kto wymyślił geopolitykę? Gdzie właściwie leży Polska?

Tysiąc lat temu na słowiańskim pniu zaszczepiono chrześcijaństwo. Narodziła się nasza Polska. Tak, Polska narodziła się w momencie Chrztu na zjednoczonych przez Piastów ziemiach słowiańskich plemion. Plemiona te wcześniej Polską nie były. Pan Bóg dał nam te Ziemie między Odrą i Bugiem; najpierw przy Narodzinach i potem ponownie w roku 1945. Użył wtedy do swoich planów Stalina, ale Ziemie te nam dał. Pan Bóg dał, a Stalin wykonywał tylko Jego wolę. Byliśmy Słowianami. Byliśmy nad Wisłą i Odrą od zawsze. Nasi słowiańscy bracia zamieszkiwali tereny nawet aż po Łabę na Zachodzie, po Adriatyk i Saloniki na Południu, aż po Ural na Wschodzie.  Polska leży w centrum, w sercu Europy, w przeciągu Historii. Nasze położenie to wyzwanie. To szansa, a jednocześnie zagrożenie. Terytorium Polski to kraj bardzo bogaty a jednocześnie teren bardzo trudny do obrony. Polska to serce Europy, aby panować w Europie trzeba panować w Polsce, napisał Norman Davies. Politycznie Polska, mówiło się zawsze, leży między Niemcami i Rosją. Ale dzisiaj może leżymy już bardziej między Niemcami i Ukrainą? A politycznie może już między Ameryką a Chinami?

Co to jest geopolityka? Czy nie jest to nadmierne przyznawanie znaczenia geografii?

Dla mnie geopolityka to polityka, która geografii, jej aktywów i pasywów, konkretnie geograficznego układu sił i interesów nie lekceważy. Geopolityka to nauka pomocna do zrozumienia rzeczywistości i przez to do wygrywania tego, co jest możliwe do wygrania. Oparta na geopolitycznych podstawach polityka to polityka nieoderwana od ziemi, to idea i akcja trzymająca się rzeczywistości, to coś, co bywa też określane jako realpolitik. Różne są źródła politycznej siły i w różny sposób one na siebie oddziałują. Mechanika Newtona jest pewnym uproszczeniem rzeczywistości, ale pomaga nam ją zrozumieć. Każdy z nas uczył się podstaw fizyki i powinien wiedzieć, co to jest siła, co to jest masa, potencjał, praca etc. Budując cokolwiek musimy skalkulować. O potrzebie, konieczności politycznej kalkulacji i trzymania się rzeczywistości nauczał sam Jezus Chrystus;  “Albo jaki król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestu tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju”. (Łk 14,23)

Dlaczego nam Polakom obce jest takie logiczne polityczne myślenie? Dlaczego obca jest nam taka trzeźwa i realna polityka? Skąd u Polaków to oparte na mitach szaleństwo lub służalstwo, skąd to tak straszliwie potem skutkujące oderwanie od rzeczywistości?

Polska jest krajem mlekiem i miodem płynącym.

To naturalne bogactwo polskiej ziemi i w miarę dostatnie życie powoduje nasze narodowe rozleniwienie. Jesteśmy trochę jak te owce, pasące się i leżące na bujnej w trawę zielonych pastwiskach, rozszarpywane przez nienasycone i głodne wciąż wilki, które aby przeżyć muszą polować. Aby polować skutecznie muszą robić to z dużym wysiłkiem, podstępnie i bardzo umiejętnie, muszą działać sprytnie i zespołowo. Polacy nie lubią wysiłku intelektualnego ani żadnego innego, bo są rozleniwieni bogactwem swojej ziemi. Nie mamy też w sobie tej agresji wilków i tej podstępności, fałszu, przebiegłości. Lenistwo umysłowe to główna nasza wada, narodowa wada Polaków. Wiem, co twierdzę, bo od roku 1976 próbuję zachęcać moich Rodaków do czytania i do myślenia poprzez dystrybucję i pożyczanie książek politycznych.  Polacy nie lubią intelektualnego wysiłku i nie lubią zbiorowego, zespołowego działania. Polaków, jak te owce, do zbiorowego działania mobilizuje dopiero śmiertelne zagrożenie, gdy widzą już, że wilki w akcji, że owce są już rozszarpywane i krew się leje. Jak nie widać krwi, to chochoł gra a Naród śpi.

Polska powstała, gdy naszym przodkom śmierć i perspektywa niewoli mocno zaczęła patrzeć w oczy.  Państwo Mieszka powstało jako reakcja na chazarski handel słowiańskimi niewolnikami i jako odpór idącemu z Zachodu, niosącemu zniewolenie, niemieckiemu «Drang nach Osten».  Chrześcijaństwo przyjęte przez Mieszka ukróciło handel niewolnikami i pozbawiło Niemcy pretekstu do podboju Słowiańszczyzny.  Św. Wojciech dostrzegł w niewolnikach cierpiącego Chrystusa. Jawny handel niewolnikami ustał na ziemiach polskich. Wobec nadchodzącej niemieckiej agresji mieszkańcy Szczecina wywiesili krzyże na obronnych murach.

Polska była zawsze 4-5 razy słabsza od Niemiec, ale to ta Polska zatrzymała kilka razy teutońską agresję i spowodowała, że Władywostok nie jest dzisiaj niemieckim miastem. Bolesław Chrobry zbudował wielkie państwo w oparciu o sojusze w osi Północ-Południe. W Skandynawii panowała jego siostra Świętosława, matka późniejszego duńskiego zdobywcy Anglii Kanuta Wielkiego. Jaka była geneza sojuszu Piastów ze Skandynawami wciąż nie wiemy i historyków czeka wciąż praca do wykonania. Państwo chazarskie, które istniało nad Donem i niewoliło Słowian, zostało zwyciężone przez skandynawskich Rusów, od których wzięła nazwę Wschodnia Słowiańszczyzna. Chazaria została ostatecznie pokonana przez najazd chińskich Mongołów, którzy na stulecia zdobyli Ruś i zagrozili Polsce.

Warto przypomnieć zwolennikom oddania Rosji Chinom, że Żółty Potop nie zatrzymał się na Uralu ani na Wołdze. Nie zatrzyma się i w przyszłości, ale pójdzie dalej. Wielkim wysiłkiem i wielką ofiarą zatrzymała rozbita na dzielnice Polska pochód hord mongolskich Tatarów. Przez stulecia potem okupowali oni słowiańską Ruś i byli jednocześnie utrapieniem i zagrożeniem dla Polski. Potem Tatarzy i kozacy za chazarskim podszeptem ściągnęli na Rzeczpospolitą osmańskich Turków.

Polska, wsparta przez litewską Ruś i ruskich rycerzy ze Smoleńska, zatrzymała pod Grunwaldem niemiecki «Drang nach Osten». Rzeczpospolita pozostawiając przy życiu państwo pruskie, sama przygotowała sobie jednak śmierć Rozbiorów.

Długa, bo aż 123-letnia niewola Polski wynikała ze słabości polskiej myśli politycznej. Polacy dawali się wciągać w pruskie intrygi skierowane przeciwko Rosji. Prusacy za pomocą żydostwa wywoływali w Polsce powstania, które niszczyły nasz potencjał i przedłużały niewolę. Pruska intryga była również przyczyna samych Rozbiorów.

Polska słabość przezwyciężona została przez Romana Dmowskiego, który nie dopuścił do wywołania w Polsce antyrosyjskiego powstania w roku 1905, mocno przez to ustawił Polaków w strategicznym sojuszu z Rosją. Celem sojuszu z Rosją było zjednoczenie ziem polskich. Oczywistym skutkiem Zjednoczenia musiała być i była Niepodległość Polski. Aby przeciwstawić się polityce Dmowskiego Niemcy posłużyli się swoim agentem Józefem Piłsudskim. W roku 1914 Piłsudskiemu kazano wywołać w Kongresówce powstanie, aby wyłączyć Rosję z Wojny. W roku 1918 Niemcy przywieźli Piłsudskiego do Warszawy, tak jak Lenina do Petersburga, i kazali mu ogłosić, że powstała niepodległa Polska, która jest neutralna w Wojnie. Piłsudskiemu nie udało się wywołać powstania, ale telegram w roku 1918 w świat wysłał. Niemiecki oficer prowadzący Piłsudskiego hrabia Kessler został ambasadorem Niemiec w Warszawie, z Niemcami, jako pierwszymi Piłsudski nawiązał stosunki dyplomatyczne. Na szczęście świat nie uznał niemieckiej marionetki, ale uznawał dalej istniejący w Paryżu Komitet Narodowy Polski.

Polacy nie chcieli rządów samozwańczego, marszałka, uchwalili Konstytucję Marcową i rząd chrześcijańsko-ludowo-narodowy, ale obca agentura i wewnętrzna V-kolumna obaliły polską demokrację i oddały Polskę w ręce masońskiej kukły, Nikodema Dyzmy. Dyzma przyłożył rękę do zburzenia Porządku Wersalskiego. Spowodował klęskę toku 1939, a potem jak szczur uciekł do Rumunii. Klęska roku 1939 nigdy nie została rozliczona.

Czy można było uratować Polskę w roku 1939?

Oczywiście, że było można. Polska nie była powinna zrywać po roku 1926 sojuszu obronnego z Francją. Należało budować sojusze z małą Ententą; Czechosłowacją, Jugosławią i Rumunią a nie z Węgrami. Powinniśmy byli stanąć w obronie Czechosłowacji a nie inicjować jej rozbiór. Polityka Józefa Becka doprowadziła do Paktu Ribbentrop-Mołotow, do ataku hitlerowskich Niemiec na Polskę i do zajęcia wschodniej Polski przez Związek Sowiecki. Polska poniosła w ll Wojnie Światowej straszliwe ofiary i przegrała tę Wojnę.

Il Wojna światowa miała jednak również pozytywne skutki dla Polski. W wyniku decyzji Stalina Polska została przesunięta na Zachód. Ludność Polski została etnicznie ujednolicona. Przyznanie Polsce Ziem Zachodnich i Północnych nie wynikało bynajmniej z miłości Stalina do Polaków, ale z chęci wzmocnienia Polski, chęci osłabienia Niemiec i miało na celu większe skonfliktowania Polski z Niemcami, które nie pogodzą się nigdy z utratą Śląska, Prus i Pomorza. Każdy, kto tego nie rozumie jest politycznym idiotą. Konflikt terytorialny Polski z Niemcami miał na zawsze skazać i skazał Polaków na konieczność opierania się o Moskwę. To Moskwie zawdzięczamy Ziemie Zachodnie i to od woli Moskwy zależy, czy przy Polsce one pozostaną. Dziwi mnie bardzo, że tak oczywista sprawa nie jest dla Polaków w Polsce oczywista. Skazani jesteśmy na strategiczny sojusz z Rosją nie tylko w kwestii naszej granicy zachodniej, ale i w kwestii ukraińskiej. Panuje w Polsce błędny pogląd o rosyjskim zagrożeniu i że przed tym zagrożeniem chroni nas niepodległa Ukraina. Jest to pogląd absurdalny. Zagrożenie dla Polski stanowią Niemcy i Ukraina, która od zawsze była i jest strategicznym sojusznikiem Niemiec. Prawdziwie wolna Ukraina byłaby państwem od Polski silniejszym i wobec Polski państwem wrogim. Kijów już dzisiaj obraża i lekceważy Warszawę. Stosunek Ukraińców do zbrodniczej ideologii UPA może przerażać. Najbardziej jednak przeraża głupota warszawskich polityków. W interesie Polski jest dogadać nasze strefy wpływów na Litwie, Łotwie, Białorusi i Ukrainie z Rosją. Ukraina powinna zostać przekształcona w państwo federacyjne. Trzeba ostatecznie załatwić kwestię Królewca. Sensownym rozwiązaniem byłoby reaktywowanie Wielkiego Księstwa Litewskiego złożonego z obecnej Litwy i Białorusi i przekazanie temu państwu Obwodu Kaliningradzkiego. Reaktywowane Wielkie Księstwo Litewskie powinno posiadać umowę o wolnym handlu tak z Polską jak i z Rosją. Pełnić rolę buforu i łącznika. Jeżeli kwestia Kaliningradu pozostanie nie rozwiązana to będzie to tylko kwestią czasu, gdy kupią go od Rosji Niemcy, tak jak kupili NRD. Już obecnie Królewiec staje się znów miastem niemieckim poprzez ulokowanie tam morskiego ogniwa kolejowego Jedwabnego Szlaku, który na skutek błędów rządu PiS nie pójdzie przez Polskę. Trzeba odwrócić błędy polityki PiS wobec chińskiego projektu wszechczasów, jakim jest projekt nowego Jedwabnego Szlaku.

Chiny już kilka razy uratowały niepodległość Białorusi.  Bezpieczeństwo i współpracę gospodarczą można osiągnąć jedynie poprzez wzajemne równoważenie wpływów. Brak współpracy Polski z Białorusią, z Rosją i z Chinami bardzo osłabia pozycję Warszawy i powoduje zakłócenie równowagi i niestabilność sytuacji.  Pozbawiona tej współpracy Polska skazuje się sama na przegraną. Polska powinna prowadzić politykę w osi Północ-Południe. Należy rozwijać koncepcję Trójmorza w oparciu o równoważenie wpływów amerykańskich, chińskich, niemieckich i rosyjskich. Rozwój gospodarczy, budowa ciągów komunikacyjnych Via Baltica i Via Carpatia doprowadzi do zmiany układu sił i większej podmiotowości naszego regionu Europy. W polityce potrzebny jest realizm. Niepotrzebne są nam egzotyczne nic nie warte sojusze, oparte na chciejstwie i służalstwie. Niepotrzebne są nam w istocie potworne, szalone i dziecinnie głupie marzenia o wyprawie komiwojażera na Moskwę. Rosja jest dzisiaj słaba. Jest zagrożona z zewnątrz potęgą Chin i wewnątrz poprzez rosnącą mniejszość muzułmańską. Rosja jest słaba gospodarczo i słaba demograficznie, ale wobec tej Rosji ciągle jednak jesteśmy karłem. Rosja jest słaba i potrzebuje strategicznego sojuszu z Polską, ale to Polska potrzebuje jeszcze bardziej Rosji. Bez pomocy Polski, bez pomocy Europy Rosja utraci Syberię. Powoli Syberia zostanie skolonizowana przez Chiny. A Syberia jest również polską ziemią. Polacy mają swoje prawa do Syberii. Ziemia Syberii pochłonęła wiele polskiego potu i polskiej krwi. Mamy też prawo i mamy obowiązek mówienia Rosjanom Prawdy o zbrodniczym systemie komunistycznym, o okrutnych zbrodniach plemienia chazarskich koczowników na Polakach i na Rosjanach. Powinniśmy mieć dobre relacje również z Niemcami i z Francją.

Układ z Rosją jest jednak podstawą. Aby to rozumieć potrzebna jest jednak myśl Romana Dmowskiego – tego, który stworzył polskie myślenie geopolityczne. Potrzebne jest wyłonienie się prawdziwej polskiej elity. Trzeba odbudować w Polsce Stronnictwo Narodowej Demokracji.

Chiński nokaut dla globalizacji

Kiedy Amerykanie w styczniu roku 2020 podpisywali z Chinami wstępną Umowę handlową wydawało się, że do czasu Wyborów w Ameryce w relacjach amerykańsko-chińskich zapanuje rozejm. Potem jednak w Chinach wybuchła epidemia SARS-CoV2.  18.02.2020 Donald Trump oskarżył chińską agencję Xinhua o bycie strukturą chińskiego wywiadu. W odpowiedzi Chiny usunęły z kraju dziennikarzy czołowych amerykańskich gazet. Pojawiły się wzajemne oskarżenia o wywołanie i zaniedbania w walce z koronawirusem, nazywanym przez Amerykanów wirusem chińskim. Joe Biden zażądał nawet wysłania amerykańskich ekspertów do Chin. Niektórym mogli się przypomnieć „eksperci” szukający broni masowego rażenia w Iraku.

W połowie marca chińska agencja Xinhua zażądała od USA przeprosin grożąc wstrzymaniem dostaw leków i sprzętu medycznego do USA.  80% wartości amerykańskich medykamentów pochodzi z Chin, więc groźba jest poważna.

Donald Trump, który wywołał amerykańsko-chińską Wojnę handlową nakładając na chińskie towary 25% cło i próbował upokorzyć Chińczyków, został sam upokorzony.

Uderzając w wolny handel Trump zadał bolesny cios globalizacji. Koronawirus uczynił ten cios śmiertelnym dla globalizacji.  Stary świat rozsypał się w oczach.

Na czym polegała globalizacja?

Globalizacja w uproszczeniu polegała na obniżeniu kosztów wytwarzania poprzez międzynarodowy handel i lokowanie produkcji w Chinach. Świat cały korzystał z efektywnej produkcji przemysłowej w Chinach. Szczególnie korzystali na tym Amerykanie finansując swoje zakupy drukowanym, pustym dolarem. Tylko w roku 2018 deficyt handlowy USA wyniósł 621 miliardów dolarów. Ile wyniósł ten zakumulowany deficyt w ostatnich 50 latach? Wszystko co dobre musi się chyba jednak kiedyś skończyć.

Chińczycy pracowali ciężko przez ostatnie 30 lat i wykorzystali system do zbudowania potęgi, której nie da się już powstrzymać. Świat zaakceptował chińskie przywództwo. Będzie musiał zrobić to również Donald Trump, o ile zechce wygrać Wybory. Chiny idą w sukurs Trumpowi. Jego „Make America Great Again” nie dotyczy tego, aby USA dominowały dalej w świecie, ale aby Amerykanom żyło się lepiej. Trump nie chce być żandarmem świata. Chce, aby USA produkowały swoje samoloty i samochody, stal i lekarstwa, wydobywały swoją ropę i węgiel.

Bycie samowystarczalnym nie ma ekonomicznego sensu w świecie globalizacji. Wtedy wszystko najbardziej opłaca się produkować w Chinach. Inaczej jest w czasach handlowej Wojny, w okresie niepokoju, międzynarodowych konfliktów, rywalizacji mocarstw. Epidemia koronowirusa spowodowała polityczny renesans państw narodowych. W świecie narodowych egoizmów Donald Trump czuje się jak ryba w wodzie, ale to nie on, tylko Chiny są tutaj rekinem.

Istnieje w ekonomii pojęcie choroby holenderskiej (Dutch disease). Można wytłumaczyć to zjawisko przykładem dobrego szewca, który wygrał w totolotka, co chwilowo go wzbogaciło, ale spowodowało, że szewc stracił serce do reperowania butów i ostatecznie popadł w ubóstwo. Chorobę holenderską przeszła Hiszpania po napływie złota po odkryciu Ameryki. Amerykanie produkując dolara wygrywali co roku, tak jak w roku 2018 tylko (!) 621 miliardów dolarów. Oni stracili serce do bycia dobrym szewcem. Produkcja dolara zaś dobiega końca. Serce do produkcji (nie tylko butów) mają dzisiaj Chińczycy. Komu te buty i inne towary np. medykamenty sprzedadzą zależy od ich uznania i widzimisię. Zdolności wytwórcze to największe bogactwo narodu. Źródłem bogactwa narodów jest praca. Bogaci narody handel. Warunki handlu międzynarodowego ustala jednak międzynarodowy hegemon. Ameryka przestaje właśnie nim być a na podium wstępują Chiny.

Na szczęście dla Polski w okolicach Prezydenta Dudy w ostatniej chwili znaleźli się ludzie, odpowiedzieli na przyjazne gesty Prezydenta Chin Chin Xi Jinpinga wobec naszego Kraju i przestali kąsać wyciągniętą z pomocą dla Polski chińską dłoń. Stwarza to nadzieję, że Polska przestanie być głupim amerykańskim kundelkiem ujadającym na Ruskich, Iran i Chiny, przymilającym się Izraelowi i banderowcom. Czy wreszcie Polska zacznie kierować się swoim interesem narodowym i uwolniona zostanie od obcej agentury? Ale nie rozmarzajmy się za bardzo…

Upadek Ameryki i Polska w świecie zdominowanym przez Chiny

Gdy administrująca Polską komunistyczna bezpieka operacją Okrągłego Stołu zamieniała nam podległość wobec Moskwy na podległość wobec Waszyngtonu i Telawiwu nikt chyba nie potafił sobie wyobrazić, że era Pax Americana w historii świata dobiega już końca. Owszem część postubeckich elit postpeerelu stawiała bardziej na Berlin niż Waszyngton, na tzw. integrację europejską. Nikt w Polsce jednak nie przewidział, że tak szybko na nowego hegemona świata wyrosną Chiny.

Tak bardzo przerażająca jest skala zdrady roku 1989, jakiej dokonali komunistyczni decydenci i ich okrągłostołowi kolaboranci.  W roku 1990 cały narodowy majątek był rękach Polaków. Polska wyzbyła się w ciągu jednego pokolenia większości narodowych dóbr za przysłowiowe napiwki, zlikwidowała swój przemysł, wypędziła na poniewierkę swoją młodzież, stała się polityczną kolonią USA i Izraela i gospodarczą kolonią Niemiec. Przemiennie rządzi w Warszawie agentura amerykańskich lub niemieckich interesów. Wpływy agentury interesów izraelskich są w Warszawie stałe i nie podlegają zmianom. Gdy po roku 2015 pojawiła się możliwość poluzowania pęt na polskiej szyi poprzez zagranie kartą chińską, wówczas rządzący w Warszawie lokaje Waszyngtonu nie stanęli kompletnie na wysokości zadania. Warszawa jeszcze bardziej stała się symbolem zdrady, zaprzaństwa i padalczego służalstwa wobec Ameryki.

Warszawa stała się już nie tylko głupim kundlem ujadającym na Ruskich, kandydatem na agresora wobec Iranu, ale i głównym wrogiem Chin w Europie.

A zaczęło się tak sympatycznie od obiecującej wizyty Prezydenta Dudy w Chinach, gdzie witano go niczym cesarza Europy, (obejrzeć to można było tylko w filmie nagranym telefonem komórkowym przez prezydenckiego urzędnika). Gdy nastąpiła 3-dniowa rewizyta chińskiego Prezydenta Xi Jinpinga w Warszawie media w Polsce też całkowicie przemilczały tę Wizytę. Gdy w Chinach o tej Wizycie na pierwszych stronach informowały gazety w milionowych nakładach, w Polsce z prasy codziennej o Wizycie napisał tylko Puls Biznesu. Antoni Maciarewicz ogłosił, że chiński projekt inwestycyjny wartości 3.000 miliardów dolarów w budowę nowego Jedwabnego Szlaku jest zagrożeniem dla Niepodległości Polski. Polska zerwała umowę z Chinami na budowę Kanału Śląskiego. Zablokowano budowę terminala kolejowego w Łodzi. W miejsce Polski natychmiast weszła Wielka Brytania, Niemcy i Norwegia. Niemieckie koleje podpisały z Chinami umowę o doprowadzeniu kolejowego Jedwabnego Szlaku do Kaliningradu, skąd kontenery popłyną drogą morską do europejskich portów. Umowa dotycząca Kaliningradu przesądza długofalowo, że Królewiec ponownie stanie się niemieckim miastem. Jest to już tylko kwestią czasu i kwestią ustalenia ceny, jaką Niemcy zapłacą Rosji. Tak to ekipa PiS po raz trzeci sprowadziła nam krzyżaków. 11. stycznia 2019 ABW aresztowała dyrektora Huawei w Polsce. W tym samym czasie Wielka Brytania powierzyła Huawei rozbudowę sieci 5G na Wyspach. Norwegowie coraz mocniej angażują się morski Pasaż Północny Jedwabnego Szlaku i wspólne z Chińczykami wydobywanie rosyjskich bogactw Arktyki. Padalczy serwilizm Warszawy wobec Waszyngtonu może szokować. Bardziej jednak od perwersyjnej służalczości wobec USA i Izraela szokuje głupota i brak podstawowych instynktów zachowawczych rządzących w Warszawie.

Nic ich nie nauczyła konferencja antyirańska w Warszawie, nic amerykańska, roszczeniowa Ustawa 447. Nic ich nie nauczył sojusz Putina i Netanjahu. Czy czegoś nauczy ich koronawirus i skutki pandemii strachu?

Jakie będą skutki pandemii dla gospodarki i dla nowego porządku politycznego świata, którego kształtowanie się przyspieszy pandemia? Jak rządzona przez zdrajców i idiotów Polska odnajdzie się w tym nowym świecie? Nie wiemy jeszcze jak będzie wyglądał świat po pandemii. Czy Włochy upadną gospodarczo? Czy upadek Włoch i Hiszpanii spowoduje upadek Unii Europejskiej? Czy Chiny uporały się ostatecznie z wirusem? Jak poradzi sobie Ameryka? Zarysy nowego porządku jednak już widać.  Widzimy upadek międzynarodowych instytucji i organizacji. Te, które jeszcze żyją, jak WHO, żyją już na chińskim garnuszku. Ameryka Trumpa już wcześniej zaczęła się wycofywać ze światowego przywództwa, a w miejsce Amerykanów zaczęli wchodzić Chińczycy. Wirus Korona przyspieszył procesy wymiany przywództwa w świecie. Trwa wojna psychologiczna między USA i Chinami. Oprócz Rosji i Iranu w roli sojusznika Chin pojawiły się Włochy. Sojusz Rosji i Arabii Saudyjskiej ma na celu zniszczenie amerykańskiej produkcji ropy i gazu. Amerykanie, którym udało się w roku 2008 zamieść kryzys finansowy pod dywan nie będą w stanie zrobić tego po raz drugi.  Dolar tym razem upadnie. Unia Europejska polityką klimatyczną i azylancką doprowadziła się do stanu autodestrukcji.

Amerykanie po roku 1945 byli gwarantami porządku światowego. Dzisiaj Ameryka jest pogrążona w swoich problemach i ucieka od roli hegemona światowego.

Skuteczność z jaką Chiny, Korea czy Singapur poradziły sobie z pandemią pokazuje nowych światowych liderów. Następuje powrót państw narodowych, dla których wzorcem i liderem stają się Chiny. Chiny przyszły z pomocą Serbii, której pomocy odmówiła Unia Europejska. Pomoc chińska płynie do Włoch.

Na oficjalnej stronie Prezydenta RP mogliśmy ostatnio przeczytać;

„Zobowiązałem się, że skontaktuję się w najbliższym czasie z Panem Prezydentem Chin, Przewodniczącym Xi Jinpingiem, którego znam osobiście i którego poproszę, aby Chiny – które są największym na świecie producentem tego rodzaju środków ochrony bezpośredniej, personalnej, żeby – udostępniły nam więcej tego typu wyposażenia. Bo jestem przekonany, że jest to możliwe. Zwrócę się o to do Pana Prezydenta osobiście. Mam nadzieję, że ta prośba zostanie wysłuchana.” Tyle Prezydent Andrzej Duda.

Ze swojej strony mam nadzieję, że Prezydent Andrzej Duda tym raczej nie ugryzie chińskiej ręki idącej Polsce z pomocą w poluzowaniu żydowskiego powroza, amerykańskiej smyczy i niemieckiego łańcucha. Mam też nadzieję, że na defiladę do Moskwy, jak już ona będzie mogła się odbyć, pojadą nie tylko Donald Trump i Bibi Netanjahu, ale i ktoś z Polski. Na razie zamiar wyjazdu do Moskwy wyraził tylko Lech Wałęsa. Nigdy nie byłem zwolennikiem Wałęsy, ale co by tu nie mówić inni politycy w Warszawie nawet Wałęsie do pięt nie dorastają. Przykry jest ten ich padalczo-służalczy poziom. Leżąc plackiem na ziemi leżą poniżej kolan. Może jednak obecna sytuacja i rozsypujący się porządek światowy coś nauczyły Prezydenta Dudę? Może Premier Morawiecki wykona wreszcie polecenie swojego zmarłego ojca i do Moskwy wreszcie pojedzie?

Tłumaczyłem kiedyś śp. Kornelowi Morawieckiemu polityczne różnice między Polską i Norwegią; Oba kraje są amerykańskimi koloniami w Europie i oba wykonują w stosunku do Ameryki usługę prostytutki. Różnica tkwi w cenie pobieranej za wykonywane usługi. Norwegia jest w tym biznesie luksusową kurtyzaną, która jest bogatsza od swojego klienta. Polska jest tanią, bitą i poniewieraną przez klienta głupią dziwką, spełniającą wszelkie perwersyjne życzenia swego sadystycznego klienta, masochistycznie w nim zakochaną i mimo skrajnej poniewierki gotową nawet dopłacać, aby tylko klient nie przestał korzystać z jej przekraczających wszelkie granice perwersji i bólu ofiarnych pieszczot. Bardzo to wszystko smutne, ale nie traćmy nadziei. Może wirus otworzy Polakom oczy? Może Bóg nas nie opuści w tych trudnych czasach, czasach próby.

Kwietniowe oświadczenie dwóch prezydentów

„Dzień 25 kwietnia 2020 r. zaszokował wszystkich rusofobów, wielbicieli konserwatywnej Ameryki oraz – jak zawsze – tzw. sowietologów, którzy w jakiś nie do końca zbadany sposób przeżyli o trzydzieści lat swój świat zwany (przez nich) SOWIECKIM IMPERIUM. Zaniemówili zwłaszcza nasi, nadwiślańscy pogromcy „imperium zła”, które (ich zdaniem) prezentuje obecnie prezydent Władimir Putin. Ów szok wywołało wspólne oświadczenie prezydentów Rosji i Stanów Zjednoczonych, napisane w duchu dialogu a nawet pojednania. Odwołują się w nim do „ducha Łaby”, czyli historycznego spotkania żołnierzy radzieckich i amerykańskich właśnie w dniu 25 kwietnia 1945 roku w miejscowości Torgau nad Łabą. Nie było to obiektywnie pierwsze spotkanie sojuszników z tamtej wojnie, bo np. angielscy lotnicy stacjonowali od trzech lat w Murmańsku, gdzie osłaniali arktyczne konwoje, a Amerykanie obsługiwali dostawy przypływające do Władywostoku. Sens spotkania nad Łabą był jednak inny: oto z dwóch stron – ze wschodu i zachodu – połączyły się wojska frontowe będące w bezpośredniej walce z Niemcami i ich nielicznymi już poplecznikami. Dzień ten był zapowiedzią wielkiego zwycięstwa Ententy BIS, czyli Wielkiej Trójki i całej koalicji antyhitlerowskiej, do której – wbrew temu co plecie nasza część naszej historiografii – należała Polska, która miała tylko jednego wroga – Niemcy (a nie dwóch).

Tyle wspominek dla „świetnie wykształconego” pokolenia zwanego przez studentów ONETINTELIGENCJA. Teraz o tym oświadczeniu. Czytamy w nim m.in. że ów „duch Łaby” jest przykładem współpracy oby państw, które mogą odłożyć na bok sprzeczności a przede wszystkim „współpracować w imię wspólnego celu”. Oddając hołd dzielności, odwadze żołnierzy, którzy walczyli z Niemcami (które w tym oświadczeniu kryją się pod nazwą „nazistowskiego reżimu”), obaj prezydenci mówią o „walce z najpoważniejszymi wyzwaniami XXI wieku”. Mowa jest również o „konieczności przezwyciężenia podziałów dla osiągnięcia nadrzędnego dobra”. Co się kryje pod tym pojęciem – jeszcze nie wiemy. Prezydenci zadeklarowali, że heroiczne osiągnięcia żołnierzy walczących ze wspólnym wrogiem „nigdy nie zostaną zapomniane”.

My tymczasem „usuwamy z przestrzeni publicznej” wszystkie, nawet najmniejsze ślady ofiar złożonych w tamtej wojnie poniesionych na naszej ziemi przez żołnierzy Armii Radzieckiej, aby wymazać z pamięci dzieło wyzwolenia sprzed 75 laty, które u nas nazywane jest „sowiecką okupacją”. Jak zawsze nasze zacietrzewienie jest żałosne, a teraz wręcz głupie, bo straciło domniemany ideowy parasol amerykańskiego protektoratu, który w sensie militarnym – oczywiście – jest „gwarantem naszej niepodległości”.

Oceniając trzeźwo istotę naszej polityki historycznej można by dość do wniosku, że wtedy byliśmy po złej stronie; walcząc z Niemcami przecież osłabialiśmy wroga naszego wroga, torując drogę do zwycięstwa „imperium zła”. Gdyby Niemcom udało się skutecznie zatrzymać „bolszewickie hordy” możliwie najdalej na wschód, uniknęlibyśmy również „komunistycznego zniewolenia”, które w tej narracji trwało dziewięć razy dłużej niż niemiecka okupacja, bo ta ostatnia to tylko pięć lat, a Armia Radziecka okupowała nas prawie pół wieku, czyli koszmar, z którego udało się nam wyrwać przed trzydziestu laty („odzyskanie niepodległości w 1989 roku”). Nie chcę dalej powtarzać obowiązujących dziś diagnoz historycznych, bo mogę być posądzony o „poprawność idioty” rodem z dzielnego wojaka Szwejka.

Pocieszam się, że nie tylko naszych rusofobów szlak trafił gdy przeczytali oświadczeni dwóch prezydentów; gdy dzięki temu choć trochę zmądrzeją, to będzie nasz wspólny sukces. (na pożegnanie z głupotą jest zawsze czas). Ważniejsze jest – jak zawsze – to, co będzie jutro i pojutrze. Zaraza nie wybiera: atakuje tak samo tych, których uważamy za naszych przyjaciół jak i wrogów. Przede wszystkim jednak unieważnia i detronizuje, czyli „zniebyla” obowiązujące przez wiele lat idee i sądy.

Gdy wielkie i silne państwa można w ciągu kilku tygodni doprowadzić kwarantanną na skraj bankructwa, wiele, a być może wszystko co było ważne ulega przetasowaniom, wręcz deprecjacji. Gdy zamknięte w tajnych bazach wojska przekształcają się siedliska zakażeń i trzeba je objąć kwarantanną, to jakichkolwiek historycznych przewagach nie ma już mowy. Wobec epidemii jesteśmy równi i równie bezbronni. I nie pomoże tu ani „liberalna demokracja” ani „zachodnie wartości”. Trzeba współdziałać dla wspólnej obrony. Oby owo porozumienie nie odbyło się naszym kosztem.

W naszym kraju – nawet gdyby nie było epidemii – rocznica ta przeszłaby bez echa, bo obowiązywała poprawność historyczna (skazuje na niepamięć wszystkie daty związane z tamtym zwycięstwem, które jest przedstawiane na siłę jako klęska.

Możemy więc bez zbędnej pompy mówić o tej dacie patrząc na nią z naszej perspektywy zachowując w tle obecny obraz stosunków polsko-rosyjskich. 

Czy obok Niemiec i ochotników do Polnische Wermacht możemy wymienić innych przegranych, którzy w ten czy inny sposób zaliczają się do naszej nie podlegającej zapomnieniu przeszłości? Ich lista nie jest długa, obejmując ludzi oraz środowiska mające jakieś znaczenie w tamtym czasie. Pierwszym przegranym byli postpiłsudczycy tworzący tzw. obóz sanacyjny. Od katastrofy wrześniowej z 1939 roku kończącej historię Drugiej Rzeczypospolitej, minęło wówczas ponad pięć lat, czyli z ówczesnej perspektywy było to dosłownie wczoraj. Co ważniejsze liderzy tego obozu, którzy wciąż mieli ambicje polityczne działając zarówno na terenie okupowanej Polski jak i londyńskiej emigracji, bardzo chcieli powrotu do władzy.

Zwycięstwo dopełnione w dniu 8 (9) maja 1945 r. przekreśliło ich szanse na zawsze. W ich głowach jeszcze w 1944 r. roiła się koncepcja powtórki roku 1918, a zwłaszcza wybuchu nowej rewolucji w Niemczech, która miała wyłonić nowych polityków niemieckich, a „nowe Niemcy” miały tylko powstrzymać radziecką ofensywę, ale również stworzyć polityczny parasol dla reaktywacji jakiegoś pseudopolskiego rządu, w którym byłoby miejsce dla postpiłsudczyków. Wbrew obecnej propagandzie historycznej byli sanatorzy nie byli jakkolwiek partnerami dla państw anglosaskich, podobnie jak ich nie żyjący już ich lider w latach 1916-1920.

Polscy politycy emigracyjni, dzierżący ster londyńskich rządów, byli od zawsze i na zawsze przeciwnikami sanacji, a premier ostatniego, uznawanego międzynarodowo rządu w Londynie, był działaczem ludowym wywodzącym się z sanacyjnej Wielkopolski. Dobrze pamiętał zorganizowany w 1938 r. antyrządowy strajk chłopski rozstrzelany w sensie dosłownym przez policję również przy pomocy ciężkich karabinów maszynowych. Dziś obowiązujące bajeczki na temat Drugiej Rzeczypospolitej wykreśliły te ofiary z naszej historii.

W 1945 roku byli sanatorzy nie po raz pierwszy okazali się równie kiepskimi politykami, tak jak wcześniej udowodnili brak wojskowych kwalifikacji, mimo że tak lubili przebierać się w mundury wojskowe. Dla nich zakończone w Berlinie wspólne zwycięstwo Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych i Związku Radzieckiego nad Niemcami było najczarniejszym z możliwych scenariuszy. A my do dziś powtarzamy ich polityczne diagnozy (np. teorię dwóch wrogów), które – podobnie jak w przeszłości – mogą ściągnąć na nasz naród nic więcej oprócz upokorzeń i katastrof.”

napisał dla Myśli Polskiej

Witold Modzelewski, Profesor Uniwersytetu Warszawskiego, Instytut Studiów Podatkowych

Pakt Putin-Netanjahu i perspektywa nowej Jałty

W minionym roku 2019 minęła 100. rocznica podpisania Traktatu Wersalskiego i 80. rocznica wybuchu ll Wojny Światowej.  W nowym roku 2020 obchodzić będziemy 75. rocznicę zakończenia tej Wojny. Zaskakujące jest jak te wielkie rocznice minęły w Polsce bez głębszej politycznej refleksji. Jak bardzo wciąż nie rozumiemy naszej historii, a nie rozumiejąc historii, nie znając źródeł naszych zwycięstw i przyczyn naszych klęsk w przeszłości, nie rozumiemy teraźniejszości. Ponosimy wciąż klęski i nie potrafimy zwyciężać.  28. czerwca 1919 roku Roman Dmowski i Ignacy Jan Paderewski podpisywali kończący Wielką Wojnę Traktat Pokojowy z Niemcami w Wersalu.  28. czerwca 2019 grupka narodowców zebrała się pod pomnikiem Romana Dmowskiego. W Muzeum Niepodległości Jan Engelgard pokazywał symboliczną wystawę o Romanie Dmowskim. W całej Polsce o 100. rocznicy powrotu Polski na mapę Europy po 123 latach nieobecności było głucho.

Rząd RP w tym dniu zorganizował obchody 450. rocznicy Unii Lubelskiej podpisanej 1. lipca 1569 roku. Youtubowa „narodowa” telewizja w Realu24, związana z Konfederacją 28. czerwca 2019 zajęła się obchodami 63. rocznicy Poznańskiego Czerwca.

Nie było w Polsce obchodów 100. rocznicy Traktatu Wersalskiego 28. czerwca 2019 roku, podobnie jak nie było 15. sierpnia 2017 roku obchodów 100. rocznicy powstania Komitetu Narodowego Polskiego, pierwszego uznanego przez świat rządu odradzającej się Polski. Nie było obchodów stulecia powstania Błękitnej Armii gen. Józefa Hallera i jej powrotu do Polski.

Polacy nie wiedzą, dlaczego Roman Dmowski znalazł się w Wersalu w roli zwycięzcy, dlaczego Polska uznana została za Wygraną tej Wojny, a dlaczego ll. Wojnę Światową przegraliśmy? Polacy nie wiedzą nic o powstałej w roku 1893 Lidze Narodowej, o epokowej pracy narodowych demokratów dla ukształtowania się świadomości narodowej nowoczesnego Narodu Polskiego, o deklaracji Jarońskiego, o Bitwie pod Tannenbergiem.

Rządzący PiS i opozycyjna PO swoim milczeniem 28. czerwca 2019 pokazały swoje prawdziwe, antypolskie oblicze. Zamiast prawdziwej politycznej refleksji wciska się Polakom satanistyczny w swojej istocie, turański, azjatycki kult genialnego rzekomo władcy-półboga, który swoją wolą wskrzesić miał nam Polskę. Wykreowanie zbrodniarza stanu, obcego agenta, bandyty, mordercy najlepszych Polaków na obdarzonego boskim kultem za życia i po śmierci władcę było dziełem wrogów Polski i musiało skończyć się narodową klęską w roku 1939. Podtrzymywanie tego satanistycznego w swojej istocie kultu też jest dziełem wrogów Polski i również do kolejnych klęsk Polskę prowadzi.

W 1926 roku masoneria wsparta przez komunistów i mniejszość żydowską zadała śmiertelny cios polskiej demokracji, a przez to Polsce. W roku 1939 przyszła klęska. Czy można było jej zapobiec? Oczywiście, że było można. Polska nie powinna była zrywać współpracy wojskowej z Francją, zawierać w roku 1934 układu z Hitlerem i nie powinna była inicjować rozbioru Czechosłowacji. W roku 1939 zabrakło Romana Dmowskiego, a przybyły do Polski z Wygnania dla ratowania Ojczyzny Wojciech Korfanty został przez sanacyjny reżim aresztowany i w więzieniu otruty. W roku 1939 Polska miała mniej samolotów niż w roku 1920. Mieliśmy 20 planów Wojny z Sowietami i ani jednego planu Wojny z Niemcami.  Prasa norweska z września 1939 o ucieczce „sanacyjnych elit” pisała, że takiej zdrady rządzących nie zna historia. Wybuch ll. Wojny Światowej poprzedziły brytyjskie gwarancje dla Polski i Pakt Ribbentrop-Mołotow.

Czy możemy mieć pretensję do Brytyjczyków, że skutecznie wykorzystali naszą głupotę dla obrony swoich interesów? Czy możemy mieć pretensję do Armii Czerwonej, że „wkroczyła do Wschodniej Polski”, witana tam kwiatami przez Białorusinów, Ukraińców i Żydów i gdy nasz wódz naczelny wydał rozkaz „ do sowietów nie strzelać”? W roku 2005 Prezydent Putin anulował Pakt Ribbentrop-Mołotow. Dlaczego Polska uznaje ten Pakt wciąż do dziś? W lutym 1945 na Konferencji w Jałcie Wielka Brytania i USA ostatecznie zadecydowały o przekazaniu Polski pod władzę Sowietów. Na przełomie lipca i sierpnia 1945 roku w Poczdamie Stalin wbrew stanowisku Anglosasów przyznał Polsce Ziemie Zachodnie.

Nie rozumiemy historii i nie rozumiemy teraźniejszości.  Od roku 1989 Polska, operacją Okrągłego Stołu, dokonaną przez komunistyczne służby specjalne, znalazła się w strefie wpływów Zachodu. Podległość Moskwie zastąpiono na podległość wobec Waszyngtonu, Telawiwu i Berlina. Jesteśmy gospodarczą kolonią Niemiec, militarnie okupowaną przez USA i kontrolowaną przez izraelskie służby specjalne. Nie mamy w Polsce polskiego kapitału i nie mamy polskich partii politycznych. Polskie Państwo istnieje tylko teoretycznie a nasza polityka polega na świadczeniu perwersyjnych pieszczot naszym okupantom.

O ile poprzednia ekipa jawnie wyrzekała się Niepodległości angażując się otwarcie w budowę EuroPrus, tak obecna posługując się patriotyczną frazeologią w ukryty sposób uczyniła Polskę wasalem Izraela. Stoimy w obliczu nadchodzącej klęski. Sanacyjna Polska oddała się w ramiona Hitlerowi. Ten jednak wybrał Stalina i zawarł z nim Pakt. Polska chciała się oddać Anglosasom, ci jednak też wybrali Stalina. Polacy nie mają świadomości, że Polska po roku 1945 i nasze granice są dziełem Stalina. Istnienie Polski i nasze obecne granice są wciąż uzależnione od woli Moskwy. Dzisiejsze wschodnie granice Polski pokrywają się z granicami zaboru pruskiego. Niemcy są zainteresowane istnieniem Polski tylko jako części składowej Wielkich Niemiec. Dla Amerykanów Polska to miejsce przyszłego osiedlenia się Żydów z zagrożonego Izraela, którego zniknięcie zapowiedział Henry Kissinger. Amerykanie zapragnęli uposażyć powracających do Polski Żydów tzw. mieniem bezdziedzicznym wartości 330 mld. dolarów, które na podstawie amerykańskiej Ustawy S447 Polska ma przekazać organizacjom żydowskim.

Prezydent Andrzej Duda zapowiedział delikatnie, że Polska vel Polin ma być wspólnym państwem Polaków i Żydów, Rzeczpospolitą Przyjaciół.

Budowa państwa żydowskiego w Polsce ma swoje długie tradycje. W 1. Rzeczypospolitej Żydzi posiadali państwo w państwie. Był niemiecki  plan budowy JudeoPolonii w czasie l. Wojny Światowej. Przemawiając w Reichstagu 6.10.1939 Adolf Hitler podsumowywał tryumfalnie upadek „bękarta wersalskiego” i zapowiedział utworzenie dla Polaków rezerwatu Generalnego Gubernatorstwa na wzór niemieckich koncepcji z roku 1916.

Prowincje Posen i Pommern oraz Bezirk Katovitz miano przyłączyć do Rzeszy. Zapowiedział wysiedlenie Polaków z tych terenów. Na Lubelszczyźnie miało powstać państwo żydowskie tzw. Lublinland. Jako wstęp do budowy państwa żydowskiego, przystąpiono do tworzenie w Łodzi i w miastach Generalnego Gubernatorstwa eksterytorialnych dzielnic żydowskich z żydowskim samorządem, radą starszych – Judenratem i policją żydowską.

Przywódcy żydowscy dążyli do ciągłego poszerzania granic dzielnic żydowskich.

Po wybuchu Wojny niemiecko-sowieckiej Niemcy zrezygnowali z planów budowy państwa żydowskiego i przystąpili do eksterminacji ludności żydowskiej.

Prezydent Putin deklarował anulowanie Paktu Ribbentrop-Mołotow, ale może rozczarowany zologicznie wrogim wobec Rosji stanowiskiem Polski, wycofał się z tego? Radek Sikorski nazwał gazociąg Nord Stream nowym Paktem Ribbentrop-Mołotow.

Współpraca Berlina i Moskwy jest dla wszystkich chyba oczywista.

Niemcy wiedzą, że zerwanie Paktu ze Stalinem było największym błędem Hitlera i Paktu z Putinem już nie zerwą. Niemcy są jednak trochę skrępowane i w ich imieniu Pakt z Putinem zawarł izraelski premier Netanjahu.  Konferencja w Jerozolimie będzie dla Polski nową Jałtą. Porozumienie Niemiec i Rosji, nowy podział wpływów w Europie środkowo-wschodniej nie może się dokonać bez zabezpieczenia interesów żydowskich. Okupacyjne wojska amerykańskie w Polsce są za słabe, aby zabezpieczyć egzekucję 330 mld. dolarów na podstawie amerykańskiej Ustawy S447. Skuteczniej zrobią to wojska niemieckie, rosyjskie czy ukraińskie.

To Polska stała się odpowiedzialną za wybuch ll Wojny Światowej i za holokaust. Ta Polska musi Żydom płacić. Taka jest treść Paktu Putin-Netanjahu. Amerykanie nie zaatakują Iranu. Wrogiem Iranu jest Polska. Amerykanie podpisują Umowę handlową z Chinami. Wrogiem Chin jest Polska. Amerykanie wycofują się z Ukrainy. Ukraina deklaruje porozumienie z Rosją. Wrogiem Ukrainy jest Polska. Amerykanie i Netanjahu deklarują przyjaźń z Rosją. Wrogiem Rosji jest Polska. Ameryka wycofuje się z Bliskiego Wschodu. Ojczyzną Żydów będzie Polska.

Izrael to pomyłka historii. Ojczyzną Żydów była i będzie Polska. Ci Palestyńczycy w przeciwieństwie do Polaków w ogóle nie nadają się na niewolników.

Ekipa PiS doprowadziła Polskę do klęski jak ekipa sanacji.

Kiedy ktoś krzyknie że król jest nagi, że Kaczyński to nowy Dyzma?Kiedy padnie okrzyk zdrada, po trzykroć zdrada? Wszyscy są winni naszych klęsk tylko nie my? Głupich jednak zawsze biją. Naród ma tak rząd na jaki zasługuje. Czy Polacy się w końcu obudzą?

Kiedy Polacy wyłonią swoich prawdziwych liderów? Kiedy w Polsce powstaną prawdziwe polskie partie?

Czy jeszcze da się uratować Polskę?

Bogdan Kulas