Pod Narwikiem Polacy uczestniczyli w pierwszej od czasu rozpoczęcia II wojny światowej zwycięskiej bitwie na lądzie – mówi PAP Krzysztof Fudalej historyk z Wojskowego Biura Badań Historycznych Centrum Edukacji Obywatelskiej. 28 maja mija 80 lat od zdobycia jedynego niezamarzającego portu na północy Norwegii.

PAP: W jaki sposób wiosną 1940 r. polscy żołnierze znaleźli się w Norwegii?

Krzysztof Fudalej: Po kampanii 1939 r. Wojsko Polskie odtwarzano we Francji. 30 listopada 1939 r. rozpoczęła się sowiecka inwazja na Finlandię, tzw. wojna zimowa. Francja i Wielka Brytania zorganizowały korpus ekspedycyjny, który miał pomóc Finom w odparciu agresora.  W ramach alianckiego korpusu, na terenie Francji powstała Samodzielna Brygada Strzelców Podhalańskich. Składała się z czterech batalionów. Trzy bataliony pochodziły z 1. Dywizji Grenadierów, jeden batalion – z 2. Dywizji Strzelców Pieszych. Wybrano najlepiej wyszkolone oddziały. Dowodził nimi gen. Zygmunt Bohusz-Szyszko, dowódca 16. Dywizji Piechoty, odważny uczestnik walk we wrześniu. O jego determinacji niech świadczy fakt, że po bitwie nad Bzurą przebił się wraz z żołnierzami w kierunku Warszawy, a później nie poszedł do niewoli, lecz przedostał się do Francji. Przez lata była to postać przemilczana, zapewne m.in. dlatego, że pod koniec wojny dowodził on polskimi oddziałami pod Bolonią i zastąpił gen. Władysława Andersa na stanowisku dowódcy 2. Korpusu Polskiego. Jednak gdy sformowano i wyszkolono Samodzielną Brygadę Strzelców Podhalańskich, walki w Finlandii zakończyły się. 9 kwietnia 1940 r. Niemcy zaatakowali Danię i Norwegię. Pierwszy z tych krajów opanowali błyskawicznie, lecz w Norwegii walki były zacięte. Dowództwo alianckie zaplanowało opanowanie Narwiku. Był to jedyny niezamarzający port na północy Norwegii i bardzo ważny punkt przeładunku szwedzkiej rudy żelaza na niemieckie statki. Odcięcie Niemcom dostępu do Narwiku blokowało dostawę strategicznego surowca.

Żołnierze Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich w Narwiku. Fot. PAP/CAF
Żołnierze Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich w Narwiku. Fot. PAP/CAF

Krzysztof Fudalej: Obydwie strony uznały bitwę za zwycięską. Alianci uznali ją za pierwsze lądowe zwycięstwo II wojny światowej i nie ulega wątpliwości, że było to ważne, taktyczne zwycięstwo o wielkim znaczeniu propagandowym. Po 9 czerwca 1940 r., gdy oddziały niemieckie zajęły Narwik, propaganda Goebbelsa także mówiła o wielkim zwycięstwie Wehrmachtu.

Rozegrała się bitwa morska z udziałem słynnego, brytyjskiego pancernika HMS „Warspite”. Niemcy stracili w niej 10 niszczycieli, które zostały zatopione lub uszkodzone, ale ich załogi zostały skierowane do walki na lądzie. W tym czasie oddziały Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich wylądowały w Norwegii. Polacy wsparli francuskich żołnierzy z Legii Cudzoziemskiej i strzelców alpejskich oraz oddziały brytyjskie.

PAP: Kto był przeciwnikiem polskich oddziałów pod Narwikiem?

Krzysztof Fudalej: Niemieckie siły liczyły ok. 2 tys. żołnierzy z Dywizji Strzelców Górskich gen. Eduarda Dietla. Dołączyło do nich ok. 2,5 tys. wspomnianych już marynarzy. Dietl miał opinię fanatycznego nazisty. Do NSDAP należał już w 1920 r. Hitler określił go mianem „pierwszego oficera w ruchu nazistowskim”. Gdyby nie zginął on w 1944 r. zdobyłby zapewne stopień feldmarszałka. Dywizja Strzelców Górskich brała udział w ataku na Polskę, wielu żołnierzy miało już doświadczenie w walce
Ok. 4,5 tys. żołnierzy i marynarzy może się wydać dość niewielką siłą wobec ponad 24 tys. żołnierzy alianckiego korpusu ekspedycyjnego, lecz na korzyść Niemców przemawiało ukształtowanie terenu. Góry, wysokie półki skalne i fiordy były skuteczną zaporą dla atakujących. Alianci odcięli morską drogę zaopatrzenia, lecz dostarczano je samolotami. Sytuacja Niemców była tak trudna, że Hitler dopuścił możliwość wycofania się żołnierzy Dietla do neutralnej Szwecji, oddalonej od kilkanaście kilometrów od Narwiku.

PAP: W maju Niemcy uderzyli na Belgię i Francję. Czy atak zmienił sytuację w Narwiku?

Krzysztof Fudalej: Tak, coraz częściej w dowództwie alianckim mówiono o konieczności ewakuacji korpusu ekspedycyjnego i obrony Francji. 13 maja 1940 r. rozpoczęło się kolejne natarcie alianckie na Narwik. W walkach uczestniczyli i wyróżnili się polscy żołnierze z Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich. Celem było zdobycie portu w Narwiku i ewakuacja żołnierzy w dogodnych warunkach. 28 maja 1940 r. Narwik został zdobyty przez aliantów, w tym także przez oddziały polskich strzelców podhalańskich. Na początku czerwca rozpoczęto ewakuację oddziałów do Francji.

PAP: Jakie były straty alianckie i niemieckie?

Krzysztof Fudalej: Z 4788 żołnierzy Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich 97 zginęło, 28 uznano za zaginionych, a 189 odniosło rany. Do tego należy doliczyć 59 poległych marynarzy z polskiego niszczyciela „Grom” zatopionego przez Luftwaffe. Często pisząc o bitwie pod Narwikiem zapomina się o nich, a przecież w walkach o Norwegię brały udział niszczyciele „Błyskawica”, „Burza” i ”Grom”, ponadto polskie statki pasażerskie przerobione na transportowce przewoziły żołnierzy.
W sumie w walkach w Norwegii od 9 kwietnia do 8 czerwca 1940 roku alianci stracili 6,9 tys. zabitych, rannych lub zaginionych, natomiast Niemcy 5,5 tys.

PAP: Jakie było znaczenie bitwy pod Narwikiem dla Polaków?

Krzysztof Fudalej: Polacy uczestniczyli w pierwszej od czasu rozpoczęcia wojny zwycięskiej bitwie na lądzie. Był to ważny impuls propagandowy dla ludności w okupowanej Polsce. Niemieckie siły zostały odepchnięte pod granicę norwesko-szwedzką. Zatrzymano szybki pochód Wehrmachtu, walki pod Narwikiem trwały od 9 kwietnia do 8 czerwca, co opóźniło zdobycie Norwegii przez Wehrmacht.

PAP: Narwik zdobyto, ale niedługo później żołnierzy ewakuowano. Kto faktycznie zwyciężył pod Narwikiem?

Krzysztof Fudalej: Obydwie strony uznały bitwę za zwycięską. Alianci uznali ją za pierwsze lądowe zwycięstwo II wojny światowej i nie ulega wątpliwości, że było to ważne, taktyczne zwycięstwo o wielkim znaczeniu propagandowym. Po 9 czerwca 1940 r., gdy oddziały niemieckie zajęły Narwik, propaganda Goebbelsa także mówiła o wielkim zwycięstwie Wehrmachtu.

Rozmawiał Maciej Replewicz (PAP)