Jaki jest dzisiaj potencjał Polonii? Jak ten potencjał zbadać, jak go opisać, jak pokazać obraz prawdziwy? Bez cukrowania, ale i bez czarnowidztwa?Trzeba byłoby zająć się tym naukowo, przeprowadzić badania, ankiety, oprzeć się na rzetelnych danych statystycznych, ale tego realnie nikt nie robi. No, bo kto miałby to robić?

Państwo polskie istnieje tylko teoretycznie, a Polonia? A Polonia istnieje może tylko jako zjawisko mityczne. Oczywiście poza granicami Polski żyje wiele, podobno aż 20 milionów Polaków i ludzi polskiego pochodzenia , ale czy oni coś tworzą, jakąś całość, jakąś wspólno-
tę? Czy są jakoś zorganizowani? Błąkające się po pustyni, bez przewodnika, beczące owce nie muszą tworzyć stada. I nie ma znaczenia, że wszystkie łaciate i beczą jakoś podobnie.
Nie przeprowadzałem żadnych badań, nie dysponuję wiarygodnymi danymi statystycznymi, ale od prawie 35 lat mieszkam na Emigracji w Norwegii. Znam więc tę emigracyjną rzeczywistość od środka. Może uda mi się naszkicować jakiś obraz Polonii poprzez
opisanie tej małej cząstki jaką stanowi Emigracja w Norwegii.
Ilu jest nas w Norwegii? Tego tak do końca nie wiadomo. Szacuje się liczbę Polaków na od 100 do 200 tysięcy dlatego przyjmuję liczbę 150 tysięcy Do niedawna do roku 2004 Polaków było oficjalnie w Norwegii tylko 5 tysięcy. Drugie tyle mogło być też nie-
oficjalnie, tak od lat 80. XXw. W Norwegii praktycznie nie ma Polonii w tym tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Dzieci Emigrantów wojennych i powojennych uległy całkowitej asymilacji i uważają się za Norwegów, czasami polskie pochodzenie ukrywają.
Ich przykładem jest Jan Garbarek , syn polskiego oficera, czołowy muzyk norweski określający się całkowicie jako Norweg. Emigracja wojenna składała się głównie z tzw. polskich niewolników, przywiezionych do Norwegii ze wschodniej Polski, ludzi pogranicza, tzw.
„miejscowych”, bez w pełni ukształtowanej narodowej świadomości, często analfabetów.
Emigracja żołnierska była nieliczna. Do połowy lat 80. XXw. działało koło Stowarzyszenia
Polskich Kombatantów, na bazie którego powstał Związek Polaków w Norwegii. Od drugiej połowy lat 70. XXw. Istniał w Oslo ośrodek opozycji antykomunistycznej zorganizowany przez Władysława Gauzę. Działało tu Biuro Zagraniczne KPN, Ośrodek Informacyjny,
Ośrodek Niezależnej Myśli Politycznej, wydający pismo „Votum Separatum” i kilkadziesiąt broszur politycznych w wielotysięcznych nakładach.
W latach 80. XXw. Władysław Gauza wraz Andrzejem Jachowiczem stworzyli w Norwegii naj silniejszy w świecie ruch poparcia dla Solidarnoności, liczącą setki tysięcy członków organizację Solidaritet Norge-Polen. Ta organizacja dostarczyła podziemnej Solidarności i jej zagranicznym przedstawicielstwom 80% środków, jakie te otrzymywaly, miliony koron i tysiące maszyn poligraficznych. Emigracja solidarnościowa wsparta pracą polonijnych duszpasterzy O. Gerarda Filaka SSCC i ks. Józefa Kozłowskiego Wytworzyła istytucje polonijne takie jak: Rada Katolików Polskich w Oslo, Polska Szkoła Sobotnia im. Jana PawłaII w Oslo, Miesięcznik „Kronika”, Klub Młodzieży Katolickiej, Biblioteka Polska w Oslo, Fundacja Charytatywna na rzecz Polski. W Mariaholm pod Oslo, dokąd od roku 1985 Polacy w Norwegii pielgrzymują w sierpniu, stanął pierwszy na świecie pomnik ks.Jerzego Popiełuszki. W pobliskim Askim,
wysiłkiem głównie Polaków zbudowany został piękny kościół. To tyle skrótowych haseł, z których każde zasługuje na naukowe opracowanie i udokumentowanie.
Ale to ma być o Polonii dzisiaj. Kim dzisiaj jest przeciętny Polak w Norwegii? Powiedzmy, że nazywa się Zenon Mierzejewski, przyjechał do Norwegii po roku 2004, ale wcześniej bywał w Norwegii na tzw. saksach.
Zenek jest z Wyszkowa. Jest tu wNorwegii stolarzem-cieślą, chociaż w Polsce skończył Technikum Mechaniczne i nawet coś tam próbował studiować. W Polsce pracował w Fabryce Mebli w Wyszkowie, zanim ją zamknęli. Wraz ze swoim szwagrem Ryśkiem Stankiewiczem z Olsztyna prowadzą firmę usługowo-remontową i zatrudniają od 3 do 10 osób w sezonie. Zlecenia pozyskują od Bjorna, którego Zenek poznał jeszcze w latach 90. XXw. To Bjorn dał Zenkowi pozwalający mu się zalegalizować angaż, a potem pomógł założyć i zarejstrować firmę.
Zenek jest zakochanyw Norwegii. Pod Oslo, wkierunku na lotnisko Gardemoen kupił sobie domek i mieszka tam z rodziną. Domek jest praktycznie na wsi, trochę w lesie. To był świadomy wybór, bo Norwegów, jako bliskich sąsiadów, Zenek jednak nie chciał mieć. Mierzejewscy mają pewien stres, o którym mówią rzadko, a który najbardziej psuje im komfort życia w Norwegii. Odczuwają mianowicie ze strony szkoły, do której chodzą ich dzieci, rodzaj inwigilacji. Straszy ich widmo odbierającej dzieci norweskiej istytucji Barnevern. To psuje
jakoś psychiczny komfort, ale suma sumarum czują się w Norwegii w miarę szczęśliwi. Głównie dzięki zarobkom. Zenek zarabia około 60.000 koron miesięcznie, płaci 20.000 podatku, netto ma prawie 40.000 koron, czyli prawie 20.000 złotych. jego żona Małgosia
pracuje w domu starców i zarabia 40.000 po podatku 30.000. Mierzejewscy nie płacą zbyt  dużo podatku, bo są mocno obciążeni kredytami; na dom, na samochód. Dom kupili za 3 miliony koron. Dzisiaj jest on wart może już 5 milionów, ale wciąż mają prawie 2 miliony
kredytu. Poza tym kredytem obciążony jest jeszcze jeden samochód. Po zapłaceniu prawie 20 tysięcy koron w ratach spłacanych pożyczek i odsetkach, pozostaje im na rękę 50 tysięcy koron, czyli prawie 25 tysięcy złotych. W Polsce o takich pieniądzach mogli tylko marzyć.
Czy Zenek czuje się Polakiem? Tak, Mierzejewscy każdego roku, co najmniej 3 razy bywają w Polsce. Na wsi pod Wyszkowem, nad Bugiem kupili sobie za 500 tysięcy-złotych domek z małym gospodarstwem rolnym. Kupili zanim jeszcze PiS zablokował zakup     ziemi przez Polaków. Zenek żartuje, że teraz, aby kupić to musiałby zapisać się do gminy żydowskiej, albo zostać świadkiem jehowy. Zenek chce tam na wsi zbudować taki ekologiczny, agroturystyczny dom starców dla Polaków z Emigracji, którzy będę chcieli wrócić
na starość do Polski, a może i dla Norwegów.
Zenek jest katolíkíem. Do niedawna w każdą niedzielę dojeżdżał prawie 60 km do kościoła do Oslo na Mszę św. w języku polskim. Musiał wstawać przed 6.00. Kiedyś tylko o 8.00 była msza dla Polaków, a potem już Zenek się przyzwyczaił i tak zostało. Od niedawna Mierzejewscy mają kościół katolicki prawie pod nosem. W Jessheim zbudowany został duży i piękny kościół z imponującym zapleczem. W dużym stopniu ten kościół  zbudowali Polacy i materiały też przyszły z Polski. Ale finansowanie było głównie z Niemiec. W Jessheim, jak prawie wszędzie w Norwegii jest polski ksiądz i są aż dwie msze  w języku polskim. Całe praktycznie polskie życie obraca się wokół kościoła i kontakt jest
przez pokościelną kawę. Tym, co do kościoła nie chodzą pozostaje internet.
Zenek w co drugą sobotę zawozi swoje dzieci do polskiej szkoły sobotniej w Oslo. Dzieci na początku nie bardzo chciały. Zenek też się lenił, ale żona Małgosia była kategoryczna, bo mimo, że sama jest mniej religijna niż Zenek, to chciała, aby dzieci chodziły w szkole sobotniej na katechezę i poszły do pierwszej komunii świętej. Na uroczystość zapowiedziała się babcia i ciocie, chrzestni z prezentami. Dzieci dokończą szkołę sobotnią. Mają w szkole sobotniej kontakt z podobnymi do nich dziwakami. Znaczenie ma też to, że edukacja
kończy się bierzmowaniem. Bierzmowanie w norweskiej tradycji to takie małe wesele, uroczystość obrosła bogatą w prezenty świecką tradycją, którą z tych powodów młodzi Norwegowie bardzo sobie cenią. Polskim młodzianom głupio trochę być bierzmowanym
w kościele protestanckim, albo w ratuszu, jak ateiści, więc nawet ci mniej religijni zostają w szkole do bierzmowania zwanego w Norwegii konfirmacją.
Mierzejewscy przyjechali do Norwegii z dwójką dzieci. Tak właściwie to Małgosia z dziećmi dojechała do Zenka po paru latach. W Norwegii urodziła im się jeszcze trójka. Małgosia nie ukrywa, że system norweski wsparcia dla rodzin, płatne urlopy macierzyńskie,
zasiłki rodzinne miały znaczenie przy podejmowaniu decyzji.
Mierzejewscy prowadzą polski dom. Na stole jest polska żywność, którą przywożą z Polski lub kupują w sąsiedniej Szwecji. Telewizję oglądają głównie polską za pomocą anteny satelitarnej. Nie mają zbyt wiele kontaktów z innymi Polakami, bo życie polonijne nie jest zorganizowane. Praktycznie tylko kościół i szkoła sobotnia. Kontakt z Polską przez  telewizję satelitarną, z rodziną w Polsce via internet; skype, facebook. Ale z Norwegami Mierzejewscy kontaktu też praktycznie nie mają. Nie chodzą do kina ani do teatru. Zenek nie ogląda norweskiej telewizji, bo nie ma czasu i bo nudna. Tak naprawdę słabo też oboje znają język norweski. Małgosia musiała pójść na kurs, bo zażądali w pracy i trochę się na-
uczyła. Zenek posługuje się takim norwesko-angielsko-polskim żarrgonem budowlanym.
Z Norwegią kontakt ma tylko poprzez radio, którego słucha w samochodzie. Ale czy takbędzie dalej, gdy zmieni samochód na Teslę? Czy wtedy via internet nie będzie słuchał w aucie polskiego radia lub Radia Maryja, tego Zenek jeszcze nie wie. Wie, że musi kupić
Teslę, aby nie tracić czasu na stanie w korkach i móc korzystać z pasów taksówkowych, no i oszczędzić na paliwie też.
Czy Zenek chce być dalej Polakiem, czy zostanie Norwegiem? Zenek był wściekły na Polskę i na Kościół, gdy okazało się, że jego pobyt za granicą potrwa dłużej, że musi sprowadzić do siebie rodzinę. Był wściekły, bo nie mógł pogodzić się, że Polska nie jest normalnym krajem, gdzie szanuje się a nie pomiata własnym obywatelem, a urzędnicy płaszcza się przed przyjeżdżającymi z Zachodu obcokrajowcami, że wszystko obcym wysprzedali i dlaczego Kościół przeciwko temu nie grzmi? Minęło mu to stopniowo, gdy jakoś sobie ze sprowadzeniem rodziny poradził i gdy przyjrzał się bliżej życiu Norwegów i gdy zauważył, że Norwegowie, mimo, że sami niezbyt religijni cenią u Polaków ich katolicyzm. Pamięta ile stracił w oczach Norwegów, gdy Polacy wybrali na prezydenta komunistę Kwaśniewskiego, a ile zyskał, gdy okazało się, że żaden Polak i za poczwórne pieniądze w Boże Narodzenie pracować nie chciał. Tak ostatecznie, to światopogląd Zenka ukształtował się po śmierci Jana Pawła II. Wtedy to, po rozmowach tak z Polakami jak i Norwegami, zrozumiał, że to Jan Paweł II jest jego idolem i duchowym przewodnikiem. Ale wpływ na podtrzymanie w Zenku polskości mieli też Adam Małysz i Justyna Kowalczyk. Skoki narciarskie w Oslo to prawdziwy festiwal norweskiego i polskiego nacjonalizmu, i jakiejś ich współegzystencji.
Polski patriotyczny entuzjazm pojawił się też w strefie kibica w Oslo, w czasie ostatnich Mistrzostw Europy.Tę polską atmosferę pokazała Internetowa Telewizja Polonijna na ,,Taste of Emigration” na swojej stronie internetowej, na Facebooku i na kanale Youtube.
Ta Telewizja wprowadziła pewne ożywienie w szarym życiu Zenka. Ten internetowy program pokazuje polskie życie w Norwegii, które jest bardzo skromne, ale szereg rzeczy Zenek odkrył dopiero teraz. Poznal wiele nowych osób. Tą drogą dowiedział się o Polskiej Pielgrzymce w Norwegii, o polonijnym klubie sportowym, o polskich kawiarniach, o Domu Polskim, a szczególnie o Klubie Polskich Inżynierów i Przedsiębiorców.  Zenka zainteresowała bardzo możliwość uzyskania wsparcia budowy jego domu starców pod Wyszkowem przez Fundusz Norweskiego Mechanizmu Finansowego. Zenka bardzo cieszy  wznowienie wydawania pisma ,, Polonia i Norge”. Nie jest jeszcze do końca przekonany, czy podjąć się założenia w jego gminie Związku Polaków. Czuje się trochę słaby językowo do kontaktów z władzami. Ksiądz namawia go, aby włączył się do pracy w Radzie Parafialnej.
Zenek mieszkając w Norwegii żyje Polską. W listopadzie jeździ do Polski na dłużej, na  grobyi potem czasami zostaje jeszcze na Marsz Niepodległości. Zenek chodzi na Wybory.
Przy ostatnich Wyborach kolejki do urn w Oslo były tak wielkie, że interweniować musiała policja, bo ulice się blokowały. Zenek głosuje na Ruch Kukiza. Słyszał nawet, że w Norwegii działają jakieś struktury Ruchu i rozważał zapisanie się. Zenek chętnie bierze udział w spotkaniach z przyjeżdżającymi z Polski prelegentami; Leszkiem Zebrowskim, Stanisławem Michalkiewiczem, Prof. Jaroszyńskim. Największym jego bohaterem jest ks. Stefan Ceberek, który urzekł go swoim śpiewem w czasie ostatniej Pielgrzymki do Mariaholm.
Zenek słucha śpiewu ks. Ceberka trochę terapeutycznie, bo co tu ukrywać, Zenek ma pewien problem z alkoholem. Muzyka i głos ks. Stefana pomaga mu walczyć z nałogiem.
Zenek martwi się, czy jego plany spełnią się. W Polsce realnie nic się nie zmienia. Na skutek 500+ Norwedzy obcięli mu na jakiś czas rodzinne. Starsze, urodzone jeszcze w Polsce dzieci rozmawiają ze sobą tylko po norwesku i Polski, jakby się trochę wstydzili. Zenek
boi się choroby. Intensywny styl życia, wieczna jazda, kursowanie Norwegia-Polska, dwa omy, podwójne koszty. To wszystko zmęczyło go.
I Zenek może by się i poddał. Może by te swoje polskie plany odpuścił, ale motywują go Norwegowie, którzy są bardzo zainteresowani Polską. Chętnie jeżdżą do Warszawy, Gdańska i Krakowa. Nad Bałtykiem budują sobie i dla Polaków ośrodki wypoczynkowe.
Zenek miał tam nawet mieć jakąś robotę, jakieś zlecenie. jedna Norweżka była tak Polską zachwycona, że powiedziała Zenkowi, że nie rozumie go, dlaczego on mieszka w tak nieciekawej Norwegii, gdy w Polsce jest tak fajnie.
Jeżeli Norwegowie tak interesują się Polską, tak chętnie do Polski jeżdżą, to dlaczego on, Zenek miałby o tej Polsce zapomnieć?
Źródło: Miesięcznik „Polityka Polska”
Nr5 (25) Maj 2017