Niedawno esencjonalnie opisałem moją ideę Algorytmu Bartosika. Dziś prezentuję – jak w każdym szanującym się projekcie – uzasadnienie:

Nad cywilizacją Zachodu zawisła groźba implozji. Wszystko wskazuje na rychłą zapaść wykreowanego zwłaszcza w ostatnich dwóch stuleciach – monstrualnego systemu finansowego, opartego o pieniądz odsetkowy, częściowe rezerwy w polityce kredytowej i całkowite odejście od standardu złota, a ostatnio dodruk papieru, graniczący z obłędem, przy równoległym lansie pieniądza elektronicznego. Że nie wspomnę o – skrajnie hazardowych – instrumentach pochodnych w spekulacjach giełdowych. Oczywiście pojawiły się bałamutne teoryjki “nowej ekonomii” mające praktyki te bronić i uzasadniać, ale ja mam jedną odpowiedź: Chiny. W kręgu państw – dostawców, coraz szerzej wprowadzają w miejsce $ – juana, coraz częściej państwa współpracujące, w portfelu rezerw walutowych mają chińską walutę, bo ona jest oparta o standard złota, gwarantowany faktycznymi rezerwami Państwa Środka. Są też skuteczniejsze w aktywowaniu aliansów gospodarczych, czego dowodem są traktat i porozumienie z końca 2020 roku, obejmujące już populację liczącą 3 miliardy ludzi.

Lecz zanosi się także na bezpowrotne odejście od idei państwa opiekuńczego, z horrendalnie rozdętym i kosztownym systemem opieki społecznej i zdrowotnej opartej o zasadę solidaryzmu społecznego, implikującej katastrofalne narastanie długu publicznego. Ta zwłaszcza kwestia w demokratycznych państwach społeczeństw roszczeniowych, pogłębiana sprowokowaną przez Zachód inwazją muzułmanów w Europie, a Latynosów w Ameryce – grozi erupcją na wcześniej niespotykaną skalę. Ale kwestię tę skrupulatnie się pomija w debacie publicznej, albowiem nikt nie wie, jak ją rozsądnie rozwiązać.

Tymczasem, poza wszelkim sporem jest konstatacja kluczowych dla rozwiązania problemu – faktów, że:

– rośnie w dużym tempie liczebność populacji ludzkiej,

– wydłuża się radykalnie średni wiek człowieka w cywilizacjach zachodu,

– znacząco spada rozrodczość białego człowieka,

– gwałtownie się poszerza stopień eliminacji siły żywej z procesów pracy, wskutek postępującej mechanizacji, automatyzacji i robotyzacji, przez co liczba płatników podatków i składek w systemie tradycyjnym (bismarckowskim), ulega radykalnej redukcji. A one wszak są „kroplówką” państwa opiekuńczego, wskutek czego zdolność do wypełniania tej roli dramatycznie spada,, zaś stopień zadłużenia państwa – wykładniczo rośnie.

Profesor Yuval Noah Harari, wykładowca Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie, autor książki „Sapiens: A BriefHistory of Mankind” („Sapiens: krótka historia ludzkości”), stawia i uzasadnia złowieszczą tezę: ” Istnieje spore prawdopodobieństwo, że w XXI wieku większość ludzi utraci – zresztą wielu już traci – swoją wartość militarną i ekonomiczną. Epoka mas się skończyła. Nie jesteśmy już w trakcie I wojny światowej, w której bierze się miliony żołnierzy, daje im karabiny do ręki i każe biec naprzód. To samo dzieje się w gospodarce. Być może najważniejsze pytanie w ekonomii XXI wieku będzie brzmiało: jakie w roku 2050 będzie w gospodarce zapotrzebowanie na większość ludzi?” W roku 2000, w moim eseju “Polska; pragnienie i nadzieja sukcesu” ten temat także podniosłem. Zwróciłem uwagę, że mechanizacja, informatyka, robotyka, we wszystkich sferach ludzkiej aktywności, niebawem uczynią pracę “zajęciem dla elit”. Czy to oznacza, że większość populacji będzie zbędna ? Będzie ciężarem dla pracującego społeczeństwa ? Że z punktu widzenia ekonomii – są LUDŹMI ZBĘDNYMI ??? Czy współczesna diagnoza prof. Yuval Noah Harari – nie brzmi dramatycznie złowrogo, lecz uzasadniają ją procesy dziejowe, szybujący rozwój technologii ?  Otóż jest w głębokim, pryncypialnym błędzie !

Współczesnym światem, rządzi 1% najbogatszych. Lecz współczesnym światem rządzi także pazerność i strach. Również tych najbogatszych. Sprowadzając rolę mas do wartości militarnej i wytwórczej – oczywiście profesor ma rację. Tu rola czynnika ludzkiego ulega szybko postępującej marginalizacji. Wojny wygrywa automatyka, produkcję wykonuje robot. Króluje zaś digitalizacja, sztuczna inteligencja, szybkość operacji. Czyżbyśmy się więc znaleźli w ślepym zaułku ?

Czy to “kwadratura koła”?  NIE !

Człowiek, nawet ten najbardziej zmarginalizowany, jest tej szczupłej garstce najbogatszych – potrzebny jako konsument !!! Bez popytu – nie ma podaży, owej siły implikującej inwestycje, a więc także kreującej niebotyczne zyski ! Jest więc pilna potrzeba znalezienia panaceum na wykreowanie instrumentów, które nawet osobom systemowo bezrobotnym i zmarginalizowanym dadzą siłę kreowania popytu. Niezbędną im do życia, konieczną dla zwielokrotniania zysków plutokratów. Przytoczone konstatacje i profesorska opinia, wymagają dziś podjęcia wysiłku na miarę BUDOWY ARKI. By uprzedzić burzę, która niechybnie nadciąga. Lecz fundamentalnym warunkiem powodzenia, jest zredukowanie funkcji i roli państwa, stosownie do zasady pomocniczości wszystkich jej szczebli.

Ale nie mniej kluczową jest rewolucja w podatkach. Idealnym zaś byłoby, by podatek był jeden, powszechny, prosty i od bezspornej podstawy. I spełniał wszystkie poniższe kryteria:

1/ Prostota, przejrzystość, powszechność i niezawodność oraz taniość jako narzędzie fiskalne,

2/ Był narzędziem dyscyplinującym budżet i redukującym państwo do granic niezbędnej pomocniczości,

3/ Był środkiem implikującym dopływ kapitałów, inwestorów oraz wywołującym intensywny rozwój gospodarczy, równolegle z drenażem mózgów z otoczenia,

4/ Był bezspornym czynnikiem radykalnej redukcji bezrobocia, depopulacji i degradacji demograficznej.

Zbliża się bowiem nieuchronny koniec ery Otto von Bismarcka. Ewidentnie implikujący konieczność nie bałamutnych, lecz rzeczywiście systemowych zmian ustrojowych państw opiekuńczych, gwałtownie pogarszanych roszczeniowymi wydarzeniami migracyjnymi w UE i Ameryce. Co zresztą najzwięźlej pokazuje poniższy ideogram. Wczoraj, lecz też poniżej, na przykładzie dostępnych danych z roku 2014, wychodząc z definicji „podstawy”, rekomenduję rozwiązanie, które spełnia wszystkie powyższe warunki brzegowe:

PKB (czyli Produkt Krajowy Brutto), jest ex definitione niczym innym z perspektywy firmy, jak wartością dodaną, a więc różnicą pomiędzy wartością wytwórczości całkowitej (globalnej) jednostki, pomniejszoną o poniesione na tę wytwórczość nakłady, ogółu wytwórców, w tym obcych rezydentów w kraju. PKB kieruje się bowiem kryterium terytorialno-geograficznym, a uwzględniwszy jego powszechność – dotyczy też bezwarunkowo podmiotów zagranicznych, dziś w części lub całości zwolnionych z opodatkowania.

Za rok 2014, PKB Polski, wyniósł 1 bilion 729 miliardów złotych (1.729 mld PLN).

Dochody budżetu państwa wyceniono na rok 2014 wyceniono na 277 miliardy złotych, zaś wydatki oszacowano na ca 325 miliardy złotych. O budżecie państwa nic dobrego powiedzieć nie sposób. Obrazuje on kondycję bez umiaru rozdętego, chorego państwa, ingerującego – wbrew zasadzie pomocniczości – w dziedziny i życie swych obywateli w stopniu niesłychanym.

Lecz by nie wywoływać społecznych wstrząsów, by nie prowokować przesadnej erupcji niezadowolenia, na starcie ( i tylko) należy przyjąć poziom wydatków – za wiążący.

Jak więc i czym zapewnić zasilanie budżetu? Jedynym, jednolitym, powszechnym i prostym podatkiem od PKB.

Jego wysokość w punkcie startu wyznaczy stosunek wydatków budżetu do PKB, a więc w omawianym przykładzie, będzie to ca 18,5 % , z tendencją do malenia w miarę postępu w redukcyjnym reformowaniu państwa. A zważywszy, że dzisiejsze podmioty gospodarcze (oczywiście te które płacą) asygnują do budżetu podatki i parapodatki – na poziomie ca 55 i więcej procent – postęp będzie radykalny. I z pewnością dynamicznie aktywizujący polską gospodarkę. Z Polską obecną, zdegradowaną do roli niemieckiej kolonii, nie mamy bowiem najmniejszych szans nawet na rolę junior-partnera Chin czy Ameryki, czy lidera w formacie ABC. Jednak szanse takie stwarzają opisane wyżej reformy, czyniące Polskę dumną, prężną, dostatnią i szczęśliwą !!! :

1/ Z państwem zredukowanym do zasady pomocniczości, z systemem rządów menedżerskich ( bo Państwo winno być zorganizowane w/g zasady pomocniczości – nie omnipotencji, a rządy – mieć winny charakter menedżerski- nie kadencyjny, z sejmem jako analogią walnego zgromadzenia i corocznym absolutorium ; w którym ludziom przynależna jest wolność osobista, polityczna, gospodarcza i fiskalna.),

2/ Państwem jednego powszechnego, prostego i przejrzystego podatku, w imię wolności i równości gospodarczej i fiskalnej,

3/Państwem jednoznacznej promocji i afirmacji polskich innowacyjnych i kreatywnych pomysłów, podmiotów i produktów (Promocja 3P), dla nadania dynamiki rosnącej gospodarce ( chodzi o powołanie do życia polskiego konsorcjum inwestycyjnego, promującego na zasadzie protekcjonizmu polskie pomysły, produkty i podmioty z obszaru produktu krajowego brutto, będące rzetelnymi płatnikami obowiązków publiczno-prawnych, poprzez stymulację popytu krajowego i eksportu na ich produkty ). Chodzi też o wykreowanie Polaków w roli “Narodu Start-Up-ów” podług wzorca, skutecznie przećwiczonego w Izraelu.

Zapewne zapytacie, co w tej konstrukcji – z człowiekiem zmarginalizowanym, co z ludzką solidarnością, co z jego pozycją konsumenta i społecznym spokojem ? Które to wszystkie elementy, w stopniu nie mniejszym niż np. kapitał, są czynnikami wzrostu ekonomicznego. We wspomnianym już eseju “Polska. Pragnienie i nadzieja sukcesu. O źródłach bogactwa Narodu “, w dziale IV.  pt. Harmonia wzrostu a cywilizacyjny postęp i społeczne wykluczenie, pisałem:

“Wiek XXI stawia nas w obliczu rewolucji technologicznej. Osiągnięte postępy w informatyce, mikroelektronice, inżynierii genetycznej, są zaledwie sygnałem czekających nas w tym stuleciu przeobrażeń. Umysł ludzki staje się siłą wytwórczą, wobec której dynamiczny rozwój nauki, edukacji i kultury jest cywilizacyjnym imperatywem i demograficzną koniecznością. Czym była postawa pionowa i zdolności manualne w pradziejach ludzkiego gatunku, tym staje się umysł na progu ery informacji, robotyzacji i biotechnologii. Sprawi to, że przewartościowaniu i zdeklasowaniu ulegną fundamentalne dziś kategorie ekonomiczne, głównie kapitał.

To nie on będzie dyktował tempo wzrostu gospodarczego, warunkował poziom indywidualnego i społecznego dobrobytu lecz dostęp do mózgów. To za nimi podążać będą globalne korporacje, kapitały i inwestycje, odsuwając na plan dalszy dziś wabiące ich instrumenty ekonomiczne (np. ulgi podatkowe). Nauka, a w perspektywie kultura duchowa i fizyczna, w odróżnieniu od zrutynizowania, powtarzalności i niskiej innowacyjności większości współczesnych, opłacanych mniej lub bardziej ekwiwalentnie – zawodów, jest, a w przyszłości będzie tym bardziej – głównym obszarem społecznej aktywności obywateli. Obszarem ograniczającym dopływ, a w przyszłości eliminującym ludzi ze strefy wykluczenia, a zarazem ugruntowującym cywilizacyjny awans społeczeństwa i państwa. Przeto najpierwszą powinnością państwa w dziele reaktywizacji ludzi popadłych w strefę wykluczenia jest stworzenie systemu bodźców do podejmowania nawet permanentnej nauki.”

Dziś, po 21 latach od tamtych słów, powracam do zawartych tam idei. A inspiracją jest mi słuszność i pomocniczość doktryny Masłowa, ilustrowana jego słynną piramidą. Bo to człowiek, z jego niezmiennymi w czasie pragnieniami, potrzebami ambicjami, stoi w centrum wszelkich dywagacji o nieuchronnym rozwoju, bo oto nastał czas uświadomienia, że wcale nie jesteśmy sobie równi, a nasze miejsce w społecznej stratygrafii determinować będzie talent intelektualny, aspiracje, nauka i pracowitość. W oczywisty więc sposób, stosownie do poziomów zdefiniowanych przez Masłowa, przyszła struktura społeczna będzie także miała kształt piramidy, a jedyne co u jej podstawy będzie dla nas wszystkich wspólne, to równość szans w dostępie do Nauki, oraz status Konsumenta.

A budowa piramidy, stosownie do wymogów czasu – będzie następująca :

WIZJONERZY – to wyselekcjonowana warstwa najwybitniejszych przywódców, analizujących i nadających kierunek rozwoju ludzkości.

TWÓRCY – to poziom kreatorów i innowatorów, wynalazców i myślicieli cywilizacyjnie i kulturowo wpływających na tendencje rozwojowe człowieka i świata.

ZARZĄDCY – to z kolei przedział ludzi, zajmujących się organizacją i zarzadzaniem wytyczonych na wyższych poziomach tendencji.

WYKONAWCY – to najwyższej klasy profesjonaliści – rzemieślnicy, sprawnie realizujący powierzone im procesy.

ASPIRANCI – czyli cała reszta, poczynając od uczniów, którzy awans swój po szczeblach społecznej hierarchii będą zawdzięczali talentom danym od natury, pracowitości i determinacji własnej, w obowiązkowej i powszechnie dostępnej nauce, oraz w osobniczej ambicji.

Grupa ta, będzie korzystała z powszechnie dostępnego, podstawowego zasiłku lub emerytury i powszechnego podstawowego koszyka świadczeń leczniczych, pod warunkiem uczestnictwa w permanentnej nauce i promocji do wyższych szczebli lub w innych obszarach.

Bo powiedzmy to wprost: Praca będzie dla elit. Praca będzie dla wybranych.

Historii i postępu nic nie zatrzyma. Kto to pojmie w porę i na czas przedsięweźmie środki zaradcze, zdobędzie Prymat, a na pewno uprzywilejowaną pozycję w bezustannym marszu narodów i pokoleń przez wieki. Dlatego z tak niezłomnym uporem propaguję ideę nowej Polski, dynamizowanej nowym systemem państwa, świadczeń publiczno-prawnych i opiekuńczych, które w imię nagradzania talentów i pracowitości, lecz i konsumenckiego solidaryzmu i społecznego pokoju, zapewniają równość szans podstawowych.

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here