Na razie nie w głowach Wam kryzys. Pochłania Was epidemia, nachalna medialna propaganda, hipotetyczne zagrożenie dla zdrowia i życia bliskich, utrudnienia w życiu codziennym. Lecz nie ma najmniejszych wątpliwości, że czeka nas jeszcze i gospodarczy dopust. Bo koronawirus, czyni kryzys nieuchronnie koniecznym i  bezspornym. Dla przejęcia dyktatorskiej władzy nad ludźmi.

Dlatego też jego zaczyn, w skali nieporównanie większej niż nieruchomości roku 2008, znów powstał w Ameryce. I w banksterskich środowiskach. Czyli tam, gdzie rozpętano Wielki kryzys lat 30-tych, który pociągnął za sobą II wojnę światową, bo żadne “new deal’e” nie były żadnym realnym i długofalowym remedium na kataklizm wywołany obłędną chciwością banksterów upowszechniających kredyty “bez pokrycia”. I wiąże się zrazu z łupkami, i pochodzącą z nich ropą i gazem, które – jeśli opłacalnie nie sprzedane – mogą przynieść straty, przekraczające aż trzykrotnie te, wygenerowane przez upadły Lehman Bros.

Podkreślam “zrazu”, bo rozpętanie koronawirusowej histerii, lock down’ów, przeróżnych “tarcz” socjalnych i gospodarczych wyniosło zadłużenie w fikcyjnym pieniądzu bez pokrycia do wyżyn absurdu, co może się tylko skończyć a/wzmożoną opresją podatkową, b/ hiperinflacją, c/ Wielkim Resetem postulowanym przez Davos, a z nim przejęciem własności klas średnich i niższych w związku i bez związku z wywołanym kryzysem.  Do tego zmierza lansowana w Davos wizja społeczeństwa najmitów, pieniądza elektronicznego, kapitalizmu inkluzywnego. Wszystko ma być na wynajem, własność iluzoryczna w akcjach korporacji, a pieniądz pozorny, który zawsze można zrestartować do zera. Nawet pod pretekstem “plam na słońcu”.

I z taką perspektywą jesteśmy oswajani niczym żaba wrzucona do garnka pod którą wodę się stopniowo podgrzewa, aż w pewnej chwili w odruchu samozachowawczym chce wyskoczyć, lecz nie ma już na to siły. Jedyne, w co dziś warto lokować oszczędności to gotówka, by mieć płynne zasoby na bieżące przetrwanie, a docelowo złoto i inne metale szlachetne.

Bo przy obowiązkowych rezerwach bankowych, na poziomie 5%, przy przyjętej w Unii procedurze “bail in” (konfiskata depozytów powyżej 100.000 €), trzymanie pieniędzy w bankach jest samobójstwem. Dla szarego obywatela. Nie światowych banksterów.

Aby więc nie być gołosłownym, przywróćmy do pamięci okres sprzed 30 lat, kiedy światowy system socjalistyczny nie tylko popadł w kryzys, lecz uległ totalnej anihilacji: Mój niegdysiejszy komentarz poświęcony obrazowi Martina Scorsese pt “Wilk z Wall Street”, dotyczył nagannej acz barwnej postaci Jordana Belforta, którego państwo, z całą potęgą swego aparatu i surowością prawa – dopadło i osądziło, co tworzyło złudne mniemanie, że sprawiedliwości stało się zadość. Nic bardziej błędnego. Na finansowym rynku manipulacji i przekrętów – Jordan Belfort, był ledwie detalistą. Dlatego spotkała go kara. Jeśli drukujesz pieniądze w domu – jesteś fałszerzem. Państwo ścigać cię będzie i karać z całą mocą swego aparatu i surowością prawa. Jeśli manipulujesz kwotami na kontach – jesteś kreatywnym księgowym. Zbierasz pochwały i nagrody, lecz także wszystkie odium, jeśli opuści cię sprzyjająca passa.

Banki, a zwłaszcza prywatne banki centralne (np amerykański FED – rezerwa federalna), z prawem emisji pozbawionego standardu złota – pieniądza, wszystkie te czynności wykonują w majestacie prawa i całkowicie legalnie. Oto do czego prowadzi realtywizacja prawa i hipokryzja w obszarze semantyki : gdzie karierowicz przestrzega przed karierowiczami, oszust przed oszustwami innych, mafiozo przed mafią. Żałosny obraz moralnej degrengolady, tragiczny proces deprecjacji wartości…I prawa.

Mayer Amschel Rothschild proroczo zapowiedział : “Dajcie mi kontrolę nad narodowymi finansami, a nie dbam kto stanowi prawa.” Bogate doświadczenie tego rodu, wzięło swój początek od przechwycenia Banku Anglii po klęsce Napoleona pod Waterloo.  Zaś Frederic Bastiat wyrokował : ” Gdy grupa ludzi żyje z rabunku, z czasem stworzy system prawny który go zalegalizuje, oraz nakazy moralne, które go gloryfikują”. Doświadczenia, odsłaniające źródła apokalipsy roku 2008, powstałej na gruncie “wzorcowej” dla świata amerykańskiej gospodarki, która rozlała się na wszystkie zakamarki globu i której końca nadal nie widać, opisano w setkach książek, filmów, memorandów. Rozległość i głębokość tego kryzysu, a także długotrwałość, jest prostą konsekwencją nie tylko skali przekrętów w Ameryce i dominującej pozycji gospodarki amerykańskiej. Jest także następstwem tak ochoczo lansowanej globalizacji, reperkusją uzależnienia gospodarki krajowej od ekspansji przez eksport.

Pokazuje bowiem bez ogródek, jak pazerne kreatury sfer bankowo-ratingowo- ubezpieczeniowych, jak plugawe i przekupne kanalie ze świata polityki i ekonomii, bez zmrużenia oka sprowadzają na nieszczęsne społeczeństwa i narody tragedie kryzysów. I jeszcze grają z pełną świadomością i premedytacją na spadki, po czym wypłacają sobie wieluset milionowe nagrody. Konkluzje tego doświadczenia dla Polski są dwojakie i w równym stopniu ważne: Trzeba konsekwentnie pielęgnować własną walutę, trzeba niezłomnie wspierać popyt krajowy i rynek wewnętrzny, nawet w obliczu ryzyka zarzutu o protekcjonizm i izolacjonizm !!!! Albo się apriorycznie zgodzić, że konsekwencje szwindli nad Potomakiem lub Tamizą, które ponosić będziemy nad Wisłą. Bo New World Order, którego fundamentem jest BANKSTERYZM, stamtąd niejawnie steruje losami naszego świata.