Na całym świecie narasta spekulacja o Wojnie Stanów Zjednoczonych z Chinami.  Nie chodzi o żaden Hongkong czy Tajwan, ale o dominację w świecie. Staje się oczywiste, że skończy się to Wojną powszechną. Wielkie mocarstwa starały się dotąd unikać bezpośredniego konfliktu między sobą. Zamiast wielkich Wojen reżyseruje się małe Wojny, takie jak ten, na razie tylko propagandowy, konflikt między Polską a Białorusią.

Joe Biden od początku kadencji postanowił wzmocnić amerykańską obecność na Morzu Południowochińskim.  W ciągu ostatnich kilku lat chińska obecność wojskowa w tym regionie stale się zwiększała. Biden postawił na Japonię. Reaaktywował Sojusz Azjatycki Quad, w skład którego wchodzą Stany Zjednoczone, Australia, Indie i Japonia.   Od 2017 roku sojusz przeprowadził kilka ćwiczeń wojskowych, mających na celu zabezpieczenie obszaru Indo-Pacyfiku, obszaru geograficznego obejmującego tropikalną część Oceanu Indyjskiego, zachodnią i środkową część Oceanu Spokojnego oraz archipelag Azji Południowej.

„Toksyczna mentalność zimnej wojny”

Sojusz Azjatycki został przywrócony w 2017 roku w odpowiedzi na rosnącą siłę gospodarczą Chin i agresję w regionie.  Chociaż Quad określany jest jako „Azjatyckie NATO”, wielokrotnie wskazywano jednak, że nie jest to formalny sojusz wojskowy.

Napięcie Rośnie

Admirał marynarki wojennej USA Philip Davidson nazywa Quad „diamentem demokracji”. Jeśli chodzi o siłę militarną, Quad daje Stanom Zjednoczonym jakąś szansę dotrzymania kroku wzrostowi potęgi morskiej Chin, którym udało się obecnie wyposażyć się w największą flotę wojskową na świecie.  Indyjskie lotniskowce, japońskie okręty wojenne i okręty podwodne mogą sobie dobrze radzić.

Cel; Oddzielić świat od Chin

Sojusz chce wzmocnić własną produkcję leków i sprzętu medycznego.  Celem jest, aby świat stał się mniej zależny od chińskiej produkcji, która zdaniem Sojuszu jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa, które stało się bardziej widoczne w czasie pandemii. „Prawdopodobnie doprowadzi to do wzrostu napięć między sojuszem a Chinami i możliwych sankcji wobec Indii, Australii i Japonii” – powiedział CNN analityk Tomothy Heath.  Niektóre kraje mogą jednak zostać zmuszone do wycofania się sojuszu, ponieważ  dla wielu krajów Chiny są największym partnerem handlowym.

Innymi słowy, Chiny dzisiaj decydują i mogą w dużej mierze kontrolować to, co się dzieje.  Według chińskiej gazety The Global Times, Chiny uznały Quad jako „klub szwaczek” i uważają, że ten sojusz jest bardziej teoretyczny niż realny.

Nie da się wyizolować Chin bez pozyskania Rosji i Iranu

Biden wycofał się z obłędnej polityki Trumpa wobec Iranu. Na osłabienie pozycji USA wpływ miała porażka amerykańskiej polityki na Ukrainie. Polityka USA na Ukrainie w jakiejś mierze była rodzinną polityką Bidenów, uwikłanych wraz z Warszawą w afery gospodarcze chazarskich oligarchów i grabież majątku narodowego na Ukrainie.

Polsko-amerykańska obrona Ukrainy

„Ukraina nie jest osamotniona w obronie swej suwerenności, integralności terytorialnej i nienaruszalności granic” – oświadczył polski minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau podczas swojej wizyty w Kijowie. Sekretarz stanu Anthony Blinken powiedział podczas spotkania w Brukseli z szefem ukraińskiego MSZ Dmytrem Kułebą, że „USA zapewniają o niezachwianym poparciu dla Ukrainy”. „Rosja odpowie na wzmacnianie sił NATO u jej granic „– ostrzegł tymczasem  rosyjski minister obrony Siergiej Szojgu.

Joe Biden zapowiedział wysłanie amerykańskich okrętów na Morze Czarne.

Wydawało się, że świat stanął na krawędzi lll Wojny światowej.

Szczególna radość z nadchodzącej Wojny wybuchła w Warszawie, gdzie 10. kwietnia cały naród zasiadł przed telewizorami w roli ekspertów Antoniego Maciarewicza, aby ostatecznie rozwikłać przyczyny Katastrofy i ustalić sprawców zbrodni smoleńskiej.

We wtorek  13. kwietnia Prezydent Biden niespodziewanie zadzwonił do Prezydenta Putin i zaprosił go na Spotkanie.

Rosja odpowiedziała, że “rozważy” zaproszenie.  Rosja uważnie rozważy zaproszenie USA na szczyt – powiedział rzecznik prezydenta Władimira Putina.   Wtorkowe zaproszenie Joe Bidena okrzyknięto dyplomatycznym zwycięstwem Rosjan w sporze o Ukrainę, poinformowała agencja AFP.

W czwartek 15. kwietnia Prezydent Biden wstrzymał amerykańskie okręty wojenne z wypłynięciem na Morzu Czarnym. Stany Zjednoczone odwołały operację morską na Morzu Czarnym, doniosła turecka państwowa agencja informacyjna Anadolu.  Według tureckich dyplomatów, dwa okręty wojenne miały wypłynąć na Morze Czarne w odpowiedzi na rosyjską aktywność wojskową wzdłuż granicy z Ukrainą, ale ich wpłynięcie zostało odwołane.

W czwartek 15. kwietnia  USA wyszły z nowymi sankcjami wobec Rosji.

Administracja Bidena planuje sankcje wobec Rosjan w odpowiedzi na atak komputerowy na amerykańską firmę SolarWinds oraz za rzekome próby ingerencji, podały amerykańskie media.  W piątek 16. kwietnia Rosja wzywa ambasadora USA.  Ambasador USA w Moskwie został wezwany do złożenia wyjaśnień rosyjskiemu MSZ po tym, jak USA ogłosiły w czwartek, że kraj wydala 10 osób i że zostaną nałożone sankcje na szereg osób i firm w Rosji.

Stany Zjednoczone odwołały rozmieszczenie dwóch okrętów wojennych na Morzu Czarnym. Wcześniej w kwietniu marynarka wojenna powiadomiła Turcję, która zarządza ruchem przez cieśniny Bosfor i Dardanele prowadzące do Morza Czarnego na mocy Konwencji z Montreux z 1936 r., że wstępnie planuje rutynowy tranzyt.  Po wybuchu nowych walk w Europie Wschodniej między ukraińskimi żołnierzami a separatystami wspieranymi przez Rosję, Amerykanie zdecydowali się jednak nie podejmować tranzytu, aby uniknąć niepotrzebnej eskalacji sytuacji.

Ruchy morskie często ulegają zmianom. Ten konkretny tranzyt został zlikwidowany z „niezliczonych” powodów, w tym z chęci nieprowokowania Moskwy w delikatnym czasie, informują źródła tureckie.

Wojenne ruchy na Morzy Południowo-Chińskim i Wojna na Ukrainie to tylko drobne elementy Wojny o panowanie nad światem między USA i Chinami.

Atmosfera wojny handlowo-technologicznej pomiędzy USA a Chinami narasta od lat.

Chiński plan dominacji

Chiny pod wodzą Xi Jinpinga w sposób otwarty wdrażają plan zdobycia dominacji w technologiach mobilnych, sztucznej inteligencji i innych zaawansowanych dziedzinach. Ogromne środki przeznaczane są nie tylko na własne badania i rozwój, ale również na pozyskiwanie rozwiązań i talentów z zewnątrz.

Za czasów prezydentury Donalda Trumpa amerykańska obrona przed chińską ekspansją technologiczną silnie wzmogła. Amerykańscy eksperci wprost wskazują na chińską firmę Huawei jako potencjalnego beneficjenta transakcji przejęcia mobilnego potentata. Chińczycy mają obecnie przyznanych ok. 20% patentów związanych z technologiami 5G. Istnieją obawy, że to w ręce chińskiej firmy wpadnie przewodnictwo we wprowadzaniu świata na ten nowy etap technik mobilnych.

Apetyt na niemieckie roboty i energetykę

Chińska ekspansja kapitałowo-technologiczna daje się we znaki nie tylko Amerykanom. Wiosną 2016 r. Angela Merkel chwaliła się przed Barackiem Obamą firmą KUKA na słynnych targach w Hanowerze. KUKA to producent robotów przemysłowych, duma niemieckiej gospodarki i myśli innowacyjnej. Jesienią… należała już do Chińczyków, którzy zapłacili za nią 4,6 mld euro. W związku z tą transakcją powstało zamieszanie. Zakup próbował zablokować niemiecki rząd. Nieskutecznie. Ostatecznie chińska Midea zyskała w KUKA aż 95% udziałów.

Podobnie było z inną niemiecką firmą – Aixtron, produkującą układy scalone. Jak informował dziennik „Handelsblatt”, dopiero amerykańskie służby specjalne przekonały Niemców, by zablokowali sprzedaż firmy Chińczykom. Waszyngton obawia się bowiem, że Azjaci z Kraju Środka mogą wykorzystać niemieckie procesory w swoim programie nuklearnym.

Berlin musiał też interweniować, gdy chińskie konsorcjum chciało przejąć znaną firmę oświetleniową OSRAM.

W lutym tego roku w Niemczech znów szok! Chińska firma Geely kupiła spory kawałek koncernu Daimler AG, za ok. 9 mld dolarów. Chińska spółka, nabywając 9,7% akcji, stała się największym akcjonariuszem niemieckiego koncernu. Transakcja jest kolejną dużą inwestycją holdingu Geely (Zhejiang Geely Holding Group) w ostatnim czasie. Pod koniec grudnia firma wykupiła za ok. 3,9 mld dolarów 8,2% akcji szwedzkiego producenta samochodów ciężarowych AB Volvo.

Z kolei spółka 50Hertz – jeden z czterech niemieckich operatorów sieci energetycznych – poinformowała niedawno, że trwają rozmowy o sprzedaży jej udziałów chińskiej spółce państwowej State Grid Corporation of China (SGCC). Według informacji Ministerstwa Gospodarki i Energii, umowa została już podpisana. Latem transakcja powinna być sfinalizowana, o ile drugi z właścicieli 50Hertz, belgijski operator sieci Elia (mający 60% udziałów), nie zdecyduje się na skorzystanie z prawa pierwokupu. Informacja o zamiarze sprzedaży zaniepokoiła niemieckich parlamentarzystów. W związku z chińską ekspansywnością także na tym rynku rzecznik frakcji chadeków w Bundestagu oświadczył, że należy rozważyć, czy obecne przepisy o ochronie przed przejęciami infrastruktury krytycznej w Niemczech są wystarczające. W podobnym tonie wypowiedział się przewodniczący chadeckiej grupy niemieckich europosłów w Parlamencie Europejskim, Daniel Caspary. Stwierdził on, że w odniesieniu do spółek o znaczeniu strategicznym w państwach członkowskich Komisja Europejska powinna mieć prawo do ingerencji.

Europa w tej wojnie przestaje się zresztą liczyć. Sami liderzy europejskich państwa przyznają, że Stary Kontynent przegrywa wyścig o gospodarcze przywództwo w erze cyfrowej. Niemiecka kanclerz Angela Merkel podczas ostatniego Światowego Forum Ekonomicznego w Davos krytykowała głośno zjawisko “cyfrowego imperializmu”.

Przedmiotem krytyki są przede wszystkim amerykańscy giganci internetowi, tacy jak Google, Facebook czy Amazon, wywierający coraz większy wpływ na styl życia, decyzje ekonomiczne i poglądy mieszkańców Ziemi – nie tylko Amerykanów. Internetowe potęgi z Chin idą jednak krok w krok za nimi. Europa w tej grze ma niewiele do powiedzenia w kwestii rozwoju gospodarki elektronicznej.

Kto będzie hegemonem?

Komunistyczna Partia Chin w 2015 r. nakreśliła mapę drogową, zwaną “Made in China 2025”. Horyzont planu sięga jednak znacznie dalej niż 2025 r., bo kilku następnych dekad. Cel to doprowadzenie Pekinu do samowystarczalności w nieosiągalnych dziś dla Państwa Środka gałęziach przemysłu. “Made in China 2025” ma być skokiem do gospodarki XXI wieku. Chodzi o to, żeby Chiny nie tylko produkowały smartfony, komputery i telewizory, ale też żeby je projektowały i budowały, od początku do końca własnymi siłami i materiałami.

Ambicją Chin jest wyrugowanie z przemysłu zagranicznych dostawców, takich jak General Electric, Siemens, Nissan, Samsung czy Intel. Do 2020 r. 40% komponentów i surowców ma pochodzić z własnej produkcji i własnej myśli technicznej. Do roku 2025 – już trzy czwarte. Opanowanie własnych technologii produkcji układów scalonych, samolotów, nowoczesnych magazynów energii zajęłaby dziesięciolecia, a Chiny nie chcą czekać. Gdy ma się miliardy dolarów na inwestycje, można iść na skróty i po prostu wykupywać kolejne zachodnie firmy.

Jak opiniuje thinktank Mercator, wyspecjalizowany w zagadnieniach związanych z Chinami, w ekspansji Państwa Środka nie chodzi o prymat technologiczny czy zyski.

U podłoża wszystkich działań leżą polityka i rywalizacja z wciąż najpotężniejszym mocarstwem, Stanami Zjednoczonymi, o hegemonię w świecie.

Rekordowy wzrost gospodarczy w Chinach

Nigdy wcześniej Chiny nie miały wyższego wzrostu gospodarczego niż w pierwszych trzech miesiącach tego roku.   Chiny jako pierwsze zamknęły całe miasta i regiony, gdy pandemia koronowirusa uderzyła w kraj na początku 2020 roku. Istniały obawy, że Chiny będą miały pierwszą recesję, ze spadkiem aktywności gospodarczej na kilka kwartałów. Chinom jednak udało się powstrzymać recesję.

Gospodarka Chin wzrosła o 18,3% w pierwszym kwartale w porównaniu z rokiem poprzednim, co stanowi rekordowe tempo wzrostu, które odzwierciedla odbudowę po głębokim dołku wywołanym koronawirusem na początku 2020 r. oraz dalszą dynamikę drugiej co do wielkości gospodarki na świecie.

Tempo wzrostu produktu krajowego brutto w pierwszych trzech miesiącach 2021 r. Było znacznie wyższe niż wzrost o 6,5% rok do roku odnotowany w ostatnim kwartale 2020 r., Choć nie osiągnął 19,2% wzrostu oczekiwanego przez ekonomistów ankietowanych przez The.  Dziennik “Wall Street.

W ostatnich tygodniach Chiny podały wskaźniki gospodarcze pokazujące wzrost o 30% lub więcej w porównaniu z rokiem poprzednim.

Tempo wzrostu PKB rok do roku prawie na pewno spadnie w nadchodzących kwartałach, ponieważ gospodarka chińska jest mierzona na podstawie wyższych poziomów z poprzedniego okresu.  Gospodarka Chin rozpoczęła ożywienie w drugim kwartale 2020 roku i odnotowała wyższy wzrost rok do roku w pozostałych kwartałach roku.

Stopa wzrostu 18,3% rok do roku w pierwszym kwartale jest najwyższa od czasu, gdy Chiny zaczęły podawać kwartalne PKB w 1992 roku, przewyższając 15,3% stopę w pierwszym kwartale 1993 roku.

Ale pomijając zniekształcenie statystyczne z zeszłorocznej niskiej bazy porównawczej, ekonomiści z HSBC w Hongkongu szacują, że bazowy wzrost PKB w ujęciu rocznym w pierwszych trzech miesiącach 2021 r. Był o około 5,4%, niższy niż trend przed koronawirusem.  około 6% wzrostu.  Bank spodziewa się, że w najbliższych miesiącach gospodarka będzie nadal „działać poniżej pełnej prędkości”.

W porównaniu z ostatnimi trzema miesiącami 2020 r., Chińska gospodarka wzrosła zaledwie o 0,6% w pierwszym kwartale 2021 r., Spowolniając z nowo zrewidowanego wzrostu PKB o 3,2% kwartał do kwartału w czwartym kwartale 2020 r., Wynika z opublikowanych w piątek danych.  przez Krajowe Biuro Statystyki.

Pekin wyznaczył stosunkowo skromny cel wzrostu na 2021 r. Wynoszący 6% lub więcej, co pozostawia urzędnikom więcej miejsca na radzenie sobie z rosnącym poziomem zadłużenia i innymi zagrożeniami finansowymi.  Ekonomiści ankietowani przez The Wall Street Journal spodziewają się, że chińska gospodarka wzrośnie o 8,5% w 2021 roku w porównaniu z rokiem wcześniej.

Chiński PKB wzrósł w pierwszym kwartale o 18,3 proc. r./r., po tym jak w końcówce 2020 r. zwiększył się o 6,5 proc. To najlepsze dane odkąd w 1993 r. zaczęto zbierać kwartalne statystyki PKB. Są jednak one nieco gorsze od oczekiwań.

„Chiny były pierwszym krajem, w którym w pierwszym kwartale ubiegłego roku nastąpił spadek koronowy o 6,8 procent w zeszłym roku.  Niski poziom z kwartału sprawił, że w tym roku aktywność gospodarcza przyspieszyła.  To był wyjątkowy wzrost aktywności.  Eksport podskoczył o 61 procent w ciągu pierwszych dwóch miesięcy i około 35 procent wzrósł w przypadku produkcji przemysłowej, inwestycji kapitałowych i handlu detalicznego ”, pisze instytucja finansowa ING.

Analitycy średnio prognozowali wzrost o 19 proc. Wzrost liczony kw./kw. wyniósł 0,6 proc., po 2,6 proc. w czwartym kwartale.

– Ożywienie gospodarcze w pierwszym kwartale tego roku było kontynuowane a pozytywne czynniki narastały. Musimy zauważyć, że w tym samym czasie epidemia Covid-19 rozprzestrzeniała się globalnie a środowisko międzynarodowe jest skomplikowane i trudne. Fundamenty dla krajowego ożywienia nie są jeszcze solidne a część sektora usług oraz małe i mikroprzedsiębiorstwa wciąż mierzą się trudnościami w produkcji oraz w operacjach – stwierdziła Liu Aihua, rzeczniczka chińskiego Narodowego Biura Statystycznego.

– W ujęciu kwartał do kwartału, wzrost mocno wyhamował i poza pierwszym kwartałem zeszłego roku był najsłabszy od początku pandemii.

Ze strony międzynarodowych odbiorców istnieje duże zapotrzebowanie na elektronikę i sprzęt medyczny w wyniku wciąż wysokiego wskaźnika infekcji w pozostałych częściach świata oraz korzystania z biur domowych.  z

– To osłabi resztę roku, ponieważ inne kraje otwierają się, a konsumenci zaczną więcej wydawać na sektor usług.  „Nie sądzę, aby ta działalność była kontynuowana” – powiedział CNBC Larry Hu, główny ekonomista na Chiny w australijskiej instytucji finansowej Macquarie.

W marcu chiński eksport wzrósł o ponad 30 procent.  Instytucja finansowa Nomura uważa, że ​​wzrost eksportu spadnie w kwietniu do 10-15 proc., A jeszcze w tym roku będzie znacznie niższy.

Bariera przed resztą świata

Komunistyczni przywódcy starali się utrzymywać oczekiwania na niskim poziomie.  Podczas marcowego Kongresu Ludowego premier Li Keqiang powiedział, że celem jest wzrost gospodarczy na poziomie „około sześciu procent” do 2021 roku. Prognozy analityków przekraczają średnio osiem procent.

„Pod względem ożywienia gospodarczego Chiny wyprzedzają o jedną czwartą resztę świata” – powiedział wiceminister spraw zagranicznych MFW Zhu Min podczas konferencji internetowej w ubiegły weekend.

Ameryka się wścieka a Niemcy swoje

Za zasłoną miłych słów pod adresem Europejczyków sekretarz stanu Antony Blinken postawił w Brukseli dwa twarde warunki odbudowy więzi transatlantyckiej.

Szef amerykańskiej dyplomacji nie owija w bawełnę. Na wstępie spotkania ze swoim niemieckim odpowiednikiem Heiko Maasem w belgijskiej stolicy zaznaczył: „Nie ma żadnych dwuznaczności. Projekt Nord Stream 2 jest złym pomysłem dla Europy. Z mocy prawa nałożymy sankcje na przedsiębiorstwa, które uczestniczą w jego budowie”.

Od miesięcy w mediach pojawiały się doniesienia, że Berlin próbuje wykuć kompromis z Waszyngtonem w sprawie uruchomienia gazociągu, który jest już zbudowany w 94 proc. Najwyraźniej bez skutku. Blinken otrzymał zresztą list od wpływowych senatorów z Partii Demokratycznej Boba Menendeza i Jeanne Shakeen, w którym domagają się od sekretarza stanu podjęcia wszelkich działań, aby wstrzymać projekt.

Ameryka przeciwko Polsce

Odzwierciedleniem tej kampanii był też kalendarz spotkań Amerykanina w Brukseli. Blinken co prawda oświadczył: „Niektórzy z naszych sojuszników idą w złym kierunku. NATO nie może milczeć, gdy należące do niego kraje podejmują kroki sprzeczne z regułami demokracji i praw człowieka”. Choć nie wymienił nikogo z nazwy, to zdaniem „New York Timesa” chodziło o Polskę, Węgry i Turcję.

Polski kundelek jest potrzebny

Ale mimo to Blinken znalazł czas na spotkanie z ministrami wyszehradzkiej czwórki, a także, osobno, z ich odpowiednikami z państw bałtyckich. To sygnał, że wraz z zagrożeniem ze strony Rosji rola krajów naszego regionu w oczach USA rośnie. Mimo wszystko na Twitterze Zbigniew Rau dość sucho opisał rozmowy: „W gronie sojuszników odbyliśmy bardzo interesującą, partnerską wymianę poglądów na sprawy polityki zagranicznej zarówno naszego regionu, jak i w wymiarze globalnym”. To może być sygnał, że za zamkniętymi drzwiami z ust Bidena padły nie tylko pochwały pod adresem Warszawy. Sekretarz stanu, który także spotkał się z ministrami tzw. grupy E3 (Niemcy, Francja, Wielka Brytania), podkreślił publicznie, że narasta zagrożenie dla NATO ze strony Rosji w wielu miejscach: na Dalekiej Północy, na Bałtyku, na Morzu Śródziemnym oraz na Ukrainie. Ale uznał też, że obok Rosji Chiny stanowią porównywalne zagrożenie dla świata zachodniego. Tu Waszyngton koncentruje się na blokadzie w Parlamencie Europejskim ratyfikacji umowy o inwestycjach z ChRL (CAI), jaką Unią zawarła w grudniu z Pekinem.

– Sama Ameryka stanowi 25 proc. światowego dochodu narodowego, ale razem z naszymi europejskimi i azjatyckimi sojusznikami to już 60 proc. Taki blok Chinom znacznie trudniej lekceważyć – podkreślił Biden. Czy uda mu się storpedować umowę, na której w szczególności zależy Niemcom – nie wiadomo. Na razie ogłoszono powołanie amerykańsko-europejskiej grupy roboczej w tej sprawie.

Ku uldze Europejczyków Blinken zaniechał nacisków na rzecz zwiększenia wydatków na obronę. Ale zasadniczo dlatego, że Donald Trump już wykonał tę brudną robotę. Mimo pandemii nakłady na siły zbrojne europejskich sojuszników oraz Kanady wzrosły między 2019 a 2020 r. z 1,55 do 1,73 proc. PKB, przy czym już 11 z 30 krajów członkowskich wypełnia cel 2 proc. PKB. Nawet Niemcy zwiększyły wskazane wydatki z 1,36 do 1,56 proc. PKB.

Ameryka potrzebuje Rosji przeciwko Chinom, ale aby Rosja nie była zbyt prwna siebie, zawsze można ją poszczuć kundelkiem w Warszawie. Kundelek krzywdy nie zrobi, ale nogawkę rozerwie. Ostatecznie dostanie potężnego kopa. Może zaleje się krwią. Ale kto tam by się losem kundelka przejmował.

Chińczycy traktują kundelki pragmatycznie i po prostu je jedzą…

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here